Buty na strzelankę i nie tylko, czyli o wyborze obuwia

buty

Pani w obuwniczym –czyli buty dla (nie)komandosa

Pamiętam jak wiele lat temu, w zamierzchłych czasach ubogiego minimalizmu (zobacz mój wpis o Airsoftowej Ewolucji), podczas kompletowania pierwszego w życiu setu airsoftowego stanąłem przed trudnym zadaniem zakupu butów taktycznych. W tamtym okresie wiadomo – takie buty poza użytecznością na strzelance miały się też nadać na miasto (latem i najlepiej zimą też!), na wypad z chłopakami do lasu, czy nawet w góry. Chciało się mieć wszystko za jak najmniejsze pieniądze…

Wybór mój padł wtedy na kopie amerykańskich butów Jungle jakiejś chińskiej marki. Oj, jakiż byłem zachwycony jak listonosz zawitał z przesyłką. Pierwsze wysokie, skórzane, bojowe obuwie, nie będące glanami oblewanymi browarem na koncertach. Agresywny bieżnik, lekka, szmaciana cholewka, otwory do odprowadzania wody, no i co ważne  – Wietnam! Nam Era! Zakładając do takich jungli oliwkowe M65 Helikona i odpalając Marlborasa na przystanku można było poczuć się jak w Da Nang. Abstrahując już od zadów i waletów butów „Typu Jungle”, od tamtej pory mam do nich sentyment, choć z biegiem lat moje podejście do taktycznego obuwia ewoluowało do nieco bardziej skrajnej formy, o której to będziecie mogli poczytać w poniższym bloku słowa pisanego.

buty

O co tak naprawdę tutaj chodzi? A chodzi o to, aby spróbować otworzyć  oczy i spróbować przekonać się, że taktyczne buty na strzelanki i inne militarne aktywności wcale nie muszą być wysokie, czarne i skórzane. Stojąc przed wyborem buta w teren nie jesteśmy ograniczeni sklepami militarnymi i demobilem. Ba, nie musi to być wcale but ogólnie zaliczany do rodziny obuwia wojskowego. To może być but totalnie cywilny zwany jako „trekkingowy”. Niski bądź wysoki. Co więcej, to mogą być nawet buty biegowe! I to jest właśnie ta dość skrajna forma, o której wspominałem wyżej.

Nie od wczoraj technologie i sprzęty ze światka outdoorowego przenikają do światka militarnego. Firmy produkujące sprzęt militarny ciągną pomysły i technologie od producentów sprzętu outdoor, działa to także z powodzeniem w drugą stronę. Rękawice, membrany, ociepliny, a nawet całe koncepcje ubioru. Również interesujący nas teraz element, czyli obuwie. Nikogo już nie zdziwi widok komandosa lecącego na akcję w przewiewnych trekach Merrella albo biegowych bucikach Salomona. Od wielu lat specjalsi używają rozmaitych cywilnych butów trekkingowych i sportowych, no i naturalną siłą rzeczy te trendy trafiają też do nas – hobbystów i zapaleńców militarnych. Zachęcam gorąco aby dać się temu trendowi ponieść.

Wysoko i nisko

Jednym z popularnych mitów jest przekonanie, że but w góry i na trudniejszy teren – w tym właśnie do airsoftów – musi sięgać za kostkę. Nikt jeszcze nie udowodnił, że but „za kostkę” realnie chroni przed urazami. Cała ta teoria opiera się na subiektywnych odczuciach poszczególnych użytkowników. Tymczasem tak naprawdę jedynym butem, który ma szanse uchronić przed skręceniem jest sztywna skorupa alpinistyczna. Bardziej przemawia do mnie zaleta wyższych butów jaką jest ochrona stopy przed czynnikami zewnętrznymi, takimi jak woda, czy syf sypiący się do buta. W niskim bucie nawet mając membranę wodoodporną możemy w ułamek sekundy pozbawić się jej walorów, gdy woda wleje się od góry, o co nietrudno. Dlatego też jeśli obuwie niskie – to tylko bez membrany! (o czym w kolejnym rozdziale).

Również w terenie leśnym, kamienistym i krzaczastym z pewnością odczujemy brak wysokiej cholewki gdy do środka buta nasypie się piachu, kamieni, czy igieł. Podczas biegania w terenie czy trekkingu lekiem na tę przypadłość będą specjalne, dedykowane stuptuty do niskich butów. Oferowane są przez biegowe marki takie jak Inov8 czy Salomon, ale w airsofcie może to już być przerost formy nad treścią. Co natomiast zyskujemy zakładając niskie buty? Niewiarygodną wręcz wygodę i mobilność! Jeśli lubimy dynamiczne, drapieżne działanie w polu i szybkie akcje, założenie niskich butów to może być naprawdę nowa jakość! Mówię tutaj zarówno o niskich butach trekkingowych, jak i butach biegowych – oczywiście tzw. trailowych, a nie asfaltowych New Balance, w których lecieliśmy ostatniej wiosny półmaraton:)

Jednym z barwniejszych przykładów „ciekawego” obuwia niskiego używanego w boju, i to sprzed naprawdę wielu lat, niech będzie kultowy obrazek radzieckiego żołnierza skaczącego w tenisówkach „Moskwa” po skałach Afganistanu oraz mnóstwo fotografii z Czeczenii. Czy Ci żołnierze łamali sobie nogi i kręcili kostki na potęgę? Oczywiście, że nie.

Z membraną czy bez?

Odwieczny dylemat. Co i rusz na forach pojawiają się pytania „Brać z Gore czy bez?” Nazwa „Gore-Tex” stała się wręcz synonimem membrany wodoodpornej. Oczywiście na rynku mamy ich niezliczoną ilość i popularne Gore wcale nie jest jedyne ani najlepsze. Ja mam jedną koncepcję jeśli chodzi o dobór membrany. But niski – zawsze bez. But wysoki – może być z membraną, ale głównie na sezon zimowy. W każdym innym przypadku zamiast blokowania wodzie dostępu do buta, stawiam na brak membrany i tym samym poprawienie oddychalności stopy i lepszą cyrkulację powietrza i wilgoci, oraz co ważne jeśli zdarzy się but zamoczyć – szybkie schnięcie! To jest naprawdę cecha nie do przecenienia.

Mając lekki but bez membrany, najlepiej jeszcze ze wstawkami z siatki, nawet gdy złapie nas letnia ulewa czy wleziemy po kolana w strumień – wysuszymy go nieporównywalnie szybciej niż but z membraną. Który i tak prędzej czy później przemoknie. Tutaj wolę leczyć niż zapobiegać. Wysoki but z membraną sprawdzi się natomiast idealnie zimą, podczas dłuższych działań w śniegu i brei, gdzie niska temperatura nie pozwoli osuszyć buta podczas marszu czy postoju (a czasem i cała noc nie wystarcza). A jak dobrze wiemy, nic tak nie odbiera morale jak mokre i zesztywniałe stopy zimą.

Co i jak?

Ktoś może podnieść zaraz głos, że wojskowe buty są bardziej przystępne. Wszak na Allegro czy w demobilach już za 100 PLN można kupić solidne buciory z Reichu na Gore, nie mówiąc już o kultowych Magnumach czy Gromach Protektorach. Oczywiście, jednak obuwie trekingowe i biegowe wcale nie musi być drogie z samego założenia. Każdej jesieni można w popularnym dyskoncie kupić naprawdę przyzwoite, budżetowe wysokie treki. Absolutną rewelacją jest przecież sieć dużych sklepów sportowych na „D”, których wyroby poszły ostatnimi laty w górę nie tylko pod względem jakości, ale i designu. W kategorii cena/jakość buty trekingowe Quechua naprawdę są godne uwagi.

Ciekawym zagraniem popisała się niedawno przytaczana już tutaj marka Salomon. Widząc swoje wyroby coraz częściej w użyciu na nogach żołnierzy (choćby takie modele jak Quest 4D, XA Pro czy Speedcross) postanowiło dodać do swego katalogu kolekcję „Forces”. Czyli dobrze znane operatorom obuwie, ale dostosowane do użytkowników militarnych użyciem stonowanej, jednolitej kolorystyki. Seria Forces to popularne modele trekingowe i biegowe ale wykonane w kolorze full czarnym oraz full tan/coyote. Pozwoliło to oczywiście na podniesienie ceny, choć materiały i walory użytkowe buta wcale się nie zmieniły 😉

Słowem podsumowania

Słowem podsumowania, chciałem gorąco zachęcić do poszerzenia swoich horyzontów szpejowych. Gdy staniecie przed wyborem butów do airsoftowych strzelań oraz innych aktywności około-militarnych, skierujcie swój wzrok na szeroki rynek outdoorowy. Nawet na najbardziej zatwardziałych forach, w wątkach na temat zakupu i wyboru butów wojskowych coraz częściej pojawiają się propozycje butów z kategorii outdoor. Warto dać szanse swoim stopom i spróbować uwolnić je od „Desanta”, „Haixa” czy innego „Magnuma”. Niesamowita wygoda, komfort i lekkość butów trekingowych i biegowych to zalety nie do przecenienia. A czy są jakieś modele szczególnie warte polecenia? Patrząc na liczne foty specjalsów z całego świata można wyróżnić kilka modeli zdecydowanie najpopularniejszych (choćby Merrell Sawtooth, Salomon XA PRO 3D, Salomon QUEST 4D, Lowa Zephyr czy Salomon Speedcross), ale konkretny wybór mocno zależy od preferencji użytkownika oraz zastosowania, więc to temat długi i jak świat szeroki.
cc

2 Komentarze

  1. gratek pisze:

    W przypadku butów z demobilu membrana gore jest już tylko z nazwy. Z doświadczenia (buty i kurtki) o gore trzeba dbać (impregnaty $$$), a i tak z czasem mocno traci swoje właściwości.
    Lowy są bardzo fajną i niedocenianą opcją. Też zauważyłem, że w środowisku jest powielana opinia, że do airsoftu muszą być buty wysokie. Z jedną rzeczą się z Tobą nie zgodzę. Wysokie buty w jakimś niedużym stopniu chronią staw skokowy i kostkę przed skręceniem. Casus butów do kosza, które i tak są niższe niż typowe wysokie trekkingi czy wojaki.

    • Olo pisze:

      Zgadzam się – wysoka cholewka chroni staw skokowy, natomiast buty wysokogórskie utwardzane będą bardzo niewygodne w lesie i na pewno tak sztywne buty nie uchronia stopy, a mogą doprowadzić na nierównym terenie do uszkodzenia stawu kolanowego.
      Osobiście używam Magnum ..Lady. Są one krótsze niż odpowiednik męski i lżejsze – buty mam już 9rok (!) ale jest to pierwszy wypust magnum jeszcze z „blachą”.
      Jedyne co robię w tych butach oprócz pastowania to regularnie odgrzybiam „Nanotec” z jonami srebra i wymieniam wkładki. Popękaną podeszwę sklejam butaprenem i klejem na gorąco.
      W lecie używam półbutów sportowych Demar MON wz 904 – mają podeszwę antywibracyjną, są skórzane (!), szybko schną a najważniejsze że są bardzo odporne i tanie – w związku z tym jaki jest sens (poza lansem) kupowania Merrell Sawtooth, Salomon XA PRO 3D, Salomon QUEST 4D, Lowa Zephyr czy Salomon Speedcross ??!
      A już kompletnie nie ma sensu wydawać pieniędzy na obuwie „trekingowe” Quechua.

      Firma magnum w chwili obecnie bardzo zeszła z jakością na „psy”, wielu znajomych z pracy po 2-3 (!) tygodniach użytkowania (nic ekstremalnego) reklamują odklejającą się podeszwę (jak w batesach zwłaszcza „noski”) oraz pękającą skórę na „zapiętkach” więc odradzam zakup tych butów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook