Something borrowed

pożyczanie

My whole adventure with airsoft started thanks to two of my friends from work. Well, I’ve heard something about airsoft and stuff like that before, I’ve even played paintball once or twice on some bachelor’s party or company event. My very limited knowledge at that time has lead me to believe that airsofters are just a bunch of loosers who like to dress up like real soldiers and run around the forest shooting funny plastic bullets. But my friends tried really hard to convince me to give airsoft a shot. Well, they succeeded.

One of the reasons I didn’t really want to try it was a complete lack of equipment. Both of my friends, airsofters with years of experience, owned tons of tactical gear. They said that it won’t be a problem if I borrowed some gear from them. Later I can buy my own, but for start they will give me everything I need.

I remember my first airsoft skirmishes. DPM uniform (a little bit too small) & two magazine pouches on belt, sometimes Chinese copy of Multicam and magazines in my pockets (to be honest – now I miss those days of extremely light outfit). And of course, the most important thing – replicas. I borrowed guns from both of them. First one used to give me some kind of Stubby Killer, brand unknown. From the second friend I used to get his beloved, ultra-kosher AKMS. Of course, airsoft turned out to be great. I had a lot of fun on every skirmish, but there was something I couldn’t really figure out – my friends used to give me some strange kind of looks, like they were really, really worried about something. I wasn’t sure what was the reason. Revelation came years later, when I was a happy owner of my own replica and gear and it was my turn to introduce a friend to the world of airsoft. Then I finally understood.

I remember that one airsoft event when a good friend of mine borrowed my replica for the first time and trust me – those are NOT good memories. Let’s get something straight – although I’ve given my own gun a lot of time, money and effort I don’t treat it as some priceless Chinese (sic) porcelain cup that should look good and never be used, because it can break. It’s got this cool, worn-out appearance which is obvious evidence that it has fallen to the ground, hit some trees, rocks or generally crash into something hard a lot of times. Just a replica that is meant to be used, not to be some kind of museum exhibit. And still, I had this weird, Spider-Sense-like feeling every time my newbie friend was using it a bit too lightheartedly. My heart skipped a beat every time he was aiming down with the gun barrel hitting some tree branches. A single, silent tear fell from my eye when he decided to fall on the ground and on the replica. By the way, later it turned out that he managed to break the bolt carrier dummy.

Let’s be honest once again – he didn’t really do anything that I wouldn’t have done before (well, maybe the bolt carrier thing). Nevertheless, the simple fact of giving my beloved replica into the hands of someone else made me feel extremely uneasy. I have probably spent more time that day checking from the distance if everything is ok with my gun that actually shooting. Some would say that it was just a piece of steel, metal and wood but I actually felt less nervous when I had to lend the same friend my car. It won’t be a surprise if tell you that ever since I try to avoid giving my gun to other people. And I apologized to my friends who used to give me their guns in the beginning of my airsoft adventure. We have agreed that borrowing guns may not be the best idea in the world.

But then again, maybe it’s just us and we’re some kind of weirdoes, and for most airsofters giving their replicas to other people isn’t a big deal 😀 What do you think? Do you often lend your replicas to your friends? Did you have any unpleasant or stressful situations? Or maybe it’s just the opposite – it gives you satisfaction when someone can use your equipment? Let me know in the comments!

7 Comments

  1. Jaszczomp says:

    Mam tak samo 🙂 Za każdym razem, gdy pożyczałem komuś klamkę, wracała zepsuta…

  2. Mikunda says:

    Ostatnia strzelanka, przyjacielowi padła replika, zjadła zęby na tłoku. Pożyczyłem mu MP5…
    Nerkę bym mu oddał jakbym mógł, wszystko dał gdyby potrzebował. Jak słyszałem jego długie serie to aż się blady robiłem.

  3. Nikodem Szulc says:

    Kiedys pożyczyłem moje wypieszczone HK416 nowicjuszowi którego to była pierwsza w życiu strzelanka i czułem sie z tym dobrze bo nic sie z tym nie stało a ja miałem satysfakcję ze zrobiłem cos co komus sprawiło pryjemnosc. Natomiast kiedys pożyczyłem koledze ktory sie ze mną strzela od 3 lat pistolet bo skończyły mu sie wszystkie kulki w głównej a boczniaka nie miał. I wszedł z nim do budynku. Pistolet wrócił z ulamaną szczernina i z milionem rys na zamku. pożyczyłem nowicjuszowi- żadnego zadrapania. Pożyczyłem doswiadczonemu airsoftowcowi- wrócił bez szczerbinki 😀

  4. Okoń says:

    Rozwiązuje to w ten sposób że mam takie MP5 które jest tylko do pożyczenia, kiedyś się nią strzelałem ale poszła w odstawkę. Ale mojego kałacha nikt nie może dotknąć 😀

  5. Komandos says:

    Ja mam takie szczęście, że za każdym razem jak pożyczałem komuś replikę, to wracała do mnie zepsuta. Miałem MP5 SRC, tyle czasu nią strzelałem i nic, pożyczyłem – wróciła ze zmielonymi zębatkami, miałem MP5K Galaxy i podobna sytuacja, tylko, że tym razem wróciła do mnie ze spalonym silnikiem 😛 I na koniec wisienka! Kolejny raz pożyczyłem MP5K jednemu młodemu i tym razem wróciła do mnie w stanie postapokaliptycznym! Body połamane, gniazdo magazynka wyrwane, muszka, szczerbinka połamane… A na moje pytanie “co sie stało?” usłyszałem “nic, to już tak było…” Myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok! Od tej pory nie pożyczam replik. Nikomu i w żadnej sytuacji!

  6. Michał says:

    U nas ten problem jest rozwiązany dość prosto. Dwie sprężynowe strzelby dla ZAUFANYCH osób bez sprzętu. I stresu nie ma bo nie szkoda, i więcej osób na lokalnych niedzielnych strzelaniach. I wszyscy są szczęśliwi

  7. Kalot says:

    Ostatnio na strzelance pożyczyłem swojego AK nowicjuszowi. Efekt? Urwany przedni zaczep w nowym magazynku i zgubiona śruba od chwytu pistoletowego.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Facebook