Manewry Fedrunek 2016 ver. 2 – krótka relacja

Fedrunek 2016

Jak było na manewrach Fedrunek? Ano było taktycznie, zimno, długo i praktycznie bez spania – czyli tak jak prawdziwi komandosi lubią najbardziej. Moim zdaniem, były to póki co jedne z najlepszych manewrów, w jakich przyjemność miałem brać udział.

Na event wybraliśmy się niestety w dosyć małym składzie (ale za to jakim!) – Scharf, vH i ja. Dodatkowo szeregi naszego pododdziału zasilili chłopaki z zaprzyjaźnionej Krynickiej Grupy Operacyjnej Lis, przez co urośliśmy w siły aż do 12 osób. Co ciekawe, dowódcą naszej drużyny okazała się legenda forum WMASG – Kuba :D.

Typ gry

Walka o punkty, bazy oraz „uran” będący produkowany w 3 kopalniach – można pobrać jedną sztukę o każdej pełnej godzinie, po minucie szansa na pozyskanie jednostki uranu znika. Manewry trwają równe 24 godziny.

Miejsce

1

Bełk, Ramża. Teren niesamowicie zróżnicowany – obecne są zarówno polany jak i gęstsze i rzadsze odcinki lasu, a wszystko dopełniają wzgórza usytuowane pośrodku terenu, które są jednym z ważniejszych taktycznie punktów na mapie. Wyznaczony teren rozgrywki nie powalał swoim rozmiarem, jednak ze względu na długi czas trwania manewrów oraz dużą liczbę miejsc do podbicia nie było to aż tak odczuwalne. No i trudniej było zgubić się o zmroku ;).

6:45

Wyjazd po dosyć nieprzyjemnej pobudce (jak to przed każdymi manewrami, po raz kolejny położyłem się za późno spać). Śniadanko, kawka, kawa do kubka na drogę, pakowanie szpeju do bagażnika i wyjazd po vH i Scharfa.

8:00

Standardowy postój na hot doga i kawę na stacji 😀

8:20

2

Przybywamy na miejsce. Podczas rejestracji odbieramy przydziałowe fanty, takie jak dedykowana chusta trupa z logiem gry oraz mapa terenu wraz z zasadami rozgrywki. Po przywitaniu się z większością uczestników i ucięciu kilku krótkich pogadanek udaliśmy się z powrotem do auta, żeby się oszpeić.

9:00

3

Odprawa z krótkim przypomnieniem zasad gry i zapoznaniem z dowódcami obu stron oraz współrzędnymi własnych baz. Po wszystkim zostaliśmy zebrani przez Kubę i zaprowadzeni do naszej bazy, gdzie odbyła się już właściwa dla naszej strony odprawa. Podzieliliśmy się na oddziały, wyznaczyliśmy wewnętrzne kanały oraz główny do kontaktu z dowódcą.

Każdy z oddziałów otrzymał swój kod do wywoływania na radiu oraz został zapoznany z procedurą rozpoznawania „swoich” zarówno w ciągu dnia (poprzez znaki niewerbalne) jak i w nocy (przy pomocy mrugnięć światła) oraz uniwersalnie – poprzez zawołanie i odpowiedź. Ustalono również nasz ogólny tryb działania.

10:00

Oficjalny start rozgrywki. Wyruszamy w teren – naszym pierwszym zadaniem jest przejęcie wzgórza i zabezpieczenie terenu. O ile pierwsza część zadania się udała, to niestety po chwili zostaliśmy wybici przez przeciwnika. W dużej części przyczynił się do tego snajper z drużyny przeciwnej, który wprowadził trochę chaosu u nas na górze ;). No cóż, zdarza się. Wracamy na respa.

11:00

Wzgórze z powrotem należy do nas, a my udajemy się na krótki zwiad po terenie w poszukiwaniu kartek z kodami. Udało nam się również znaleźć respawn przeciwnika, co świadczyło o tym, że jego baza jest również niedaleko. Mieliśmy chwilowy kontakt ogniowy, jednak ze względu na duże siły przeciwnika zdecydowaliśmy się go zerwać i wrócić do bazy po posiłki.

5

12:00

Kolejny raz walczymy o wzgórze. Tym razem niebiescy mocno się okopali, co skutkowało naszym chwilowym wycofaniem i atakiem z drugiej strony, co zaowocowało sukcesem. Po zabezpieczeniu terenu otrzymaliśmy na radiu rozkaz zebrania się w bazie i przygotowania do ataku na bazę przeciwnika.

13:00

Ruszamy na bazę przeciwnika. Po drodze napotykamy drugi oddział zielonych, z którym uzgadniamy taktykę – zsynchronizowany atak z dwóch stron. Rozstawiamy się na pozycji i czekamy na pierwsze strzały drugiego oddziału, które są sygnałem do rozpoczęcia szturmu. Rozpoczyna się zacięta wymiana ognia. Część naszego działu poległa w ataku, jednak nie przestawaliśmy przeskakiwać coraz to bardziej do przodu, aż udało nam się przejść przez ogrodzenie bazy i zdziesiątkować do końca przeciwnika, który wycofywał się. Odruchowo zaczynamy przeszukiwać bazę przeciwnika w poszukiwaniu kodu do skrzynki, jednak nie udało się go znaleźć – okazało się, że skrzynka po prostu nie ma zamka :D. Okradliśmy przeciwnika z całych zapasów uranu – akurat było nas na tyle, by każdy mógł zabrać jednego lightsticka. Pospiesznym krokiem udaliśmy się do naszej bazy zdeponować uran, a czas do kolejnego respawnu przeciwnika nieubłagalnie nas gonił. Dowódca był wyraźnie zadowolony z naszej akcji ;).

7

14:30

W oczekiwaniu na dosyć oczywisty kontratak przeciwnika, rozstawiliśmy się ponownie na wzgórzu i obserwowaliśmy teren. W tym momencie dynamika rozgrywki spada i obie drużyny skupiają się bardziej na pozyskiwaniu cennych punktów niż kontaktami ze stroną przeciwną.

15:30

Scharf razem z vH udają się na zwiad w okolice bazy wroga, a ja razem z chłopakami z Lisa rozstawiam się na wzgórzu.

6

16:30

Przeszukujemy teren wąwozu obok wzgórza i odnajdujemy kartkę z kodem. Chwilę później – znajdujemy skrytego w rurze lighsticka. W oddali słychać trzaski gałęzi i głosy nadchodzącego przeciwnika.

16:40

Wróg otwiera do nas ogień z równoległego wzgórza, jednak ze względu na naszą przewagę terenową postanowiliśmy się rozstawić i czekać na jego dalszy ruch.

16:50

Podchodzę coraz bardziej pod flankę przeciwnika, by rozstawić się na płaskim terenie łączącym oba  wzgórza – jedynym sensownym miejscu do przeprowadzenia na nas ataku. Chwilę później słychać, że przeciwnik nawiązuje kontakt z naszymi – w tym momencie wołam chłopaków z Grupy Lis i razem uderzamy w zajętego przeciwnika, masakrując cały ich oddział. Okazało się, że atakującymi przeciwnika byli właśnie vH i Scharf ;). Zabezpieczyliśmy teren i poczekaliśmy do pełnej godziny, co pozwoliło nam „uleczyć” rannych znajdujących się obok mnie (sprawowałem funkcję medyka). Przegrupowaliśmy się i wyruszyliśmy z powrotem do bazy.

8

17:30

Trochę odpoczynku i relaksu w bazie – najwyższa pora powyciągać racje żywnościowe, podgrzewacze, kubki i kawę ;). Pojawiło się nawet i ognisko, a morale wzrosło podwójnie.

18:30

Zaraz będzie ciemno! No tak, już jest. Koniec biwakowania, pora się doładować, założyć oporządzenie i wyruszyć znowu w teren siać zniszczenie. Na początek krótkie rozeznanie po terenie, by sprawdzić jak wygląda aktywność przeciwnika. Od tego momentu akcja bardzo mocno rozciąga się czasowo – dojście w ciemności do tych samych punktów, co wcześniej trwa co najmniej 2-3 razy dłużej, jeśli dalej chcemy to robić po cichu i niezauważalnie.

9

19:30

Otrzymujemy polecenie przegrupowania się – przygotowujemy kolejny atak na bazę przeciwnika. Rozstawiamy się na drodze w pobliżu i czekamy na resztę Zielonych.

20:00
Walka o bazę przeciwnika właśnie się rozpoczęła. Jest głośno i chaotycznie. Na przemian można widzieć błyski silnych latarek oraz słyszeć pracę gearboxów. Przeciwnik spodziewał się ataku i bardzo dobrze się rozstawił – jego opór jest nie do pokonania. Razem z tymi co przeżyli, wycofujemy się do rannych, by o pełnej godzinie uleczyć ich i ruszyć już w pełni skoordynowanym atakiem.

21:00

Uderzamy po raz kolejny – tym razem twardo przemy do przodu, wybijając po kolei zalegających przeciwników. Udało nam się wejść do bazy. Dalsze losy tego oblężenia niestety nie są mi znane, bo jakiś przyczajony człowiek z pistoletem wybrał sobie mnie jako ofiarę.

22:00

Przychodzi organizator z kilkoma pizzami :D. Zniknęły w mgnieniu oka, a pożywieni gracze są chętni do realizacji kolejnych zadań. Nasz oddział otrzymuje polecenie zabezpieczenia jednej z kopalni i utrzymania jej jak najdłużej, pobierając kolejne porcje uranu co godzinę. Bezproblemowo przedostaliśmy się na jej teren i dokonaliśmy wpisu o przejęciu. Najbliższe 3 godziny spędzamy na pobieraniu jednostek uranu i zaleganiu w terenie.

24:00

Zaczynają się drobne komplikacje – części z nas się przysnęło i zostaliśmy przebudzeni serią kulek od naszej dwunastej. 3 Lisów zginęło, reszta z nas rozstawiła się na pozycje obronne i czekała w bezruchu na przeciwnika, aż spróbuje dokonać wpisu na kopalni. Po upływie pół godziny spada nam cierpliwość i zaczynamy chwilo oświetlać teren latarkami. Wymiana ognia pojawia się co chwile i przeplata się z trzaskami i szelestem wycofującego się przeciwnika, by zaatakować na nowo z innej pozycji (podziwiam zaparcie!).

00:30

Próbuję oflankować przeciwnika, niestety po 15 minutach podchodów dostaję zabłąkaną kulką z serii. Dwóch z nas jeszcze dalej dumnie utrzymuje pozycje. Ja udaję się na respa.

1:00

Otrzymujemy od Kuby polecenie przeczesania latarkami całego terenu dookoła bazy. Uformowaliśmy tyralierę i zrobiliśmy obchód dookoła. W tym momencie reszta ekipy się zgubiła w niewiadomy sposób, a ja zostałem przydzielony do bronienia jednego z perymetrów.

10

3:30

Zmęczenie i mała ilość snu z poprzedniego dnia daje się mocno we znaki. Wracam na respa odpocząć i ogrzać się przy ognisku. Udało mi się półtorej godzinki zdrzemnąć na ziemi.

5:00

Pobudka i czas na kawę – raz żeby ogrzać (rano było bardzo wilgotno i temperatura wynosiła aż 4 stopnie), dwa żeby się pobudzić. Większość oddziałów teraz odpoczywa po nocy pełnej walk.

7:00

Oszpejeni i pełni sił wyruszamy po raz kolejny zabezpieczyć kopalnię.

8:00

Pobraliśmy kolejną porcję uranu i rozstawiliśmy się do obrony terenu przez kolejną godzinę. Zostaliśmy w 4 zaatakowani przez 12 osobowy oddział, jednak udało nam się wyeliminować wszystkich przeciwników – największe żniwa zebrał vH, który musiał w locie doładowywać magazynek zanim dobił jeszcze kolejnych 3 przeciwników. Odnieśliśmy dodatkowe porcje uranu do bazy.

9:00

Nadciąga koniec rozrywki, napięcie rośnie. Czy przeciwnik spróbuje jeszcze rozpaczliwie odbić swoje lightsticki? Otrzymaliśmy polecenie rozstawienia się na wzgórzu i obserwowania terenu. W tym czasie, mały oddział Grupy Operacyjnej Lis liczący 5 osób po raz kolejny zdewastował bazę przeciwnika i okradł go z resztek uranu. Wiadomo było jednak, że swoje zapasy mieli nie tylko w skrzynce. Scharf, vH i ja mieliśmy jedynie krótki kontakt z jak to się okazało drugim oddziałem zielonych. Przeciwnik nie pojawił się już do końca gry. Ostatni raz na szybko przejęliśmy jeszcze raz kopalnię i udaliśmy się do bazy.

10:00

Koniec gry. Sprzątamy po sobie wszystkie śmieci, gasimy ogniska, zbieramy się na parking żeby się rozszpeić.

11:00

Odprawa końcowa – podziękowania dla dowódców, organizatorów oraz zapowiedź, że kolejna edycja gry Fedrunek odbędzie się już niedługo – wiosną. Znalazły się również 2 zgubione przeze mnie w ferworze walki magazynki, za co bardzo dziękuję uczciwym znalazcom ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook