Na początku tego bloga opowiadałem Wam co nieco o swoim aktualnie używanym oporządzeniu i umundurowaniu. Z racji, że w tej kwestii nastały dosyć radykalne (a właściwie, liberalne ;)) zmiany, to czuje się zobowiązany tym z Wami podzielić. Znieśliśmy w drużynie unifikację kamuflażu (bo w sumie po jaką nam to cholerę?). Jak można się było spodziewać, szybko obudziła się we mnie wewnętrzna szafiarka.

Dlaczego Pencott?

A dlaczego by nie? Przede wszystkim – jest lansiarski, a jednocześnie nie nie aż taki oczywisty na naszym airsoftowym polu walki. Co dla mnie ważne, w dobie wielkiej manii koszerności i rekonstrukcji – nie jest on używany przez żadną jednostkę wojskową na świecie. Mogę więc nosić co chcę z czym chcę i jak chcę, bez krzywych spojrzeń kolegów z fitującymi fastexami w cheście do okresu, z którego mają swoją wymuskaną emkę. Po prostu jestem jednym wielkim chodzącym ulepem szpeju, który mi się podoba i działa ;).

I na tym działaniu też mi bardzo zależało. Koniec kompromisów typu wuzeta na cały rok – latem ciemna plama na środku zielonego pola, jesienią ciemna plama wtapiająca się w otoczenie. Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Pora na jasną, zieloną plamę w środku lata i bardziej brązowawą w środku jesieni i wczesnej zimy.

A między sezonami? Można mieszać!

Teoretycznie, minusem Pencotta jest słaba dostępność materiału, a co za tym idzie – oporządzenia w różnych odmianach kamuflażu. Otóż nic bardziej mylnego. Wszystko się da i to nawet u prywatnych krawców, jak i większych producentów oporządzenia! Do wyboru mamy marki takie jak: Armored Claw, Primal Gear, Rasputin, TMC, Helikon, Direct Action i wiele innych.

Jeśli chodzi o chest riga to u mnie wybór padł na Helikona. Jest to model Training Mini Rig. Zaprojektowany i dedykowany na strzelnicę, bo mieści 4 magazynki AR/AK oraz 4 pistoletowe (lub multitoole, noże i inne snickersy). Na środku ma wygodne cargo z organizerem na przydatne rzeczy. Pomieści notes, długopis, zapalniczkę, trup-szmatę, taśmę i inne podstawowe narzędzia polowego McGuyvera.

Musiałem wymienić też swojego poczciwego Wisporta Sparrowa 16 na coś w pasującym kamuflażu. Wybór padł na troszkę wyższą półkę oraz rozmiarówkę, bo na 25 litrowego Dusta od Direct Action.

Dlaczego w Badlandsie?

a) Jest fajny (to zawsze będzie pierwszy argument :D).

b) Nie stanowi aż tak dużej części oporządzenia, by niszczyć kamuflaż, a jednocześnie daje estetyczny efekt kontrastu (tutaj znowu budzi się wewnętrzna szafiarka).

c) W przeciwieństwie do munduru oporządzenie ma być całoroczne, a z moich organoleptycznych badań wychodzi, że Badlands na Greenzonie mniej się gryzie, niż Greenzone na Badlandsie. Ba, nawet całkiem nieźle się miesza!

Dajcie znać w komentarzach jaki kamuflaż stosujecie podczas strzelanek! Więcej artykułów tego autora znajdziecie tutaj.

Komentarze są wyłączone.

Facebook