Gearbox V2 vs V3 dla średnio zaawansowanych (część 2.)

gearbox

Gearbox V2 vs V3 dla średnio zaawansowanych

Ostatnio omówiliśmy krótko historię obu systemów oraz podstawowe różnice. W tym artykule chciałbym omówić bardziej zaawansowane zagadnienia oraz obalić główne mity, które przedstawiłem w poprzednim artykule. Jeśli nie pamiętasz albo nie czytałeś – zacznij czytanie od tego artykułu, bo możesz mieć problem z pełnym zrozumieniem zagadnienia 😛

Moim zdaniem przekonanie, że repliki na bazie gearbox V2 są bardziej awaryjne od V3 jest błędne. Przede wszystkim na rynku jest o wiele, wiele więcej replik typu AR15 niż jakichkolwiek innych. Zatem analogicznie – na strzelankach zazwyczaj zobaczymy więcej różnej maści replik AR15. Jak na strzelance pojawi się ekipa dziesięciu osób z emkami, pięciu z AK i pięciu z G36, przy czym któraś eMka padnie – pozostali się zbiorą nad nią i będą deliberować nad wyższością V3, że on ma 90 lat replikę na V3 i nic się nie stało. Że strzela przy minus -110C i nie pęka! A w środku ma M230 i strzela świetnie! Wszystko w stocku! Widziałem to setki razy. Bajki zostawmy dla dzieci.

Jak wiemy, systemy te współdzielą istotne komponenty. Dlaczego zatem replika AR15 i G36/AK od jednego producenta ma być awaryjna i częściej się psuć od konkurentów? Koła i tłok, czyli te istotne elementy, której najczęściej ulegają uszkodzeniu, są przecież te same. Z doświadczenia serwisowego wiem i podtrzymuję tezę, że 90% (jak nie więcej) uszkodzeń wynika z czynnika ludzkiego, przede wszystkim z nieprawidłowego korzystania z repliki. Jest to przede wszystkim używanie niskiej jakości ładowarek, najczęściej dołączonych do zestawu. Dzięki temu akumulatory nie są ładowane, a katowanie i w efekcie powodują popularne „zacinki”. Potem użytkownik krzyczy „ale niedobra M4” i ciska nią niczym Zeus piorunem w kąt. Oczywiście nie bierze pod uwagę, że akumulator „ładował całą noc”, gdzie u Janusza oznacza to 12 godzin, bo przecież lubi pospać.

Dalej, czyszczenie lufy. Wycior dodawany do zestawu jest raczej ozdobą, nikomu niepotrzebnym gadżetem. Bardzo często nasz Janusz wcale go nie używa. A potem osad z kulek i zewnętrzny syf zapycha lufę. Janusz płacze cicho w krzaku i krzyczy „mogłem kupić G36 jak koledzy!”. Ale koledzy nie kupili G36, kupili M4 bo chcieli być Wodną Foką.

Prócz tego oczywiście dochodzi wszelaka maść dziwnych zachowań, jak ciągłe gmyranie z komorami, lufami, gumkami – oczywiście nieumiejętne. Strzelanie na pusto. Ba, kiedyś słyszałem teorię i nawet znałem ludzi, którzy rozładowali w domu akumulator strzelając na pusto, aby móc go później naładować. Ale to było ponad 6 lat temu. Czasy ersoftowego kamienia łupanego.

Ufff… Czynnik ludzki mamy mniej więcej omówiony. Kiedy go odrzucimy pozostają suche fakty. Istotne komponenty tych replik są takie same, więc tak naprawdę nie ma między nimi dużych różnic. A co ze szkieletami? Tak jak wspominałem: ich konstruktorzy nie projektowali ich z myślą o poziomie FPS, którego używamy oraz… temperaturze. W Japonii generalnie jest cieplej. Faktem jest, że szkielety V2 łatwiej pękną przy niskiej temperaturze niż V3. Wynika to przede wszystkim ich konstrukcji, ale też zastosowanych materiałów. Trzeba mieć to na uwadze. Również V2 łatwiej się poddają pod wysokimi tuningami. Z drugiej strony, kiedy ostatnio widziałeś dobrego DMR na bazie AK? Nie, nie SWD. Tylko AK. O G36 nie wspomnę.

Przechodzimy więc powoli do bardzo istotnej dla mnie sprawy. Króla sztuki tuningowej, czyli umiejscowienia szkieletu w korpusie, stabilizacji i komory. To tak na prawdę królowa tuningu. Tak zwana osiowość. Bez niej nie będzie można uzyskać stabilnych FPS, dobrego zasięgu i przede wszystkim powtarzalności. A moim zdaniem w replikach na bazie V3 ten aspekt jest tragiczny.

Wszystko z rodziny AK ma stabilizowany szkielet w dwóch płaszczyznach, za pomocą dwóch punktów.

  • Selektor – tak, selektor, który wszyscy namiętnie dokręcają oraz bawią się nim, stabilizuje Twój szkielet i ma wpływ na FPS
  • Chwyt pistoletowy – to też

Tak naprawdę nic więcej nie stabilizuje tego szkieletu w korpusie. Praktycznie tak samo jest we wszystkich systemach: VFC, LCT i TM. Jest to dość nieszczęśliwe rozwiązanie. Gdy komora dochodzi do GB potrafi go odepchnąć do tyłu. Dlaczego? Ponieważ większość chwytów pistoletowych jest plastikowych, przez co delikatnie wygina się miejsce umiejscowienia śruby, co z kolei powoduje nieosiowość. Dodatkowo, jeśli szkielet nie jest dobrze dopasowany do korpusu, to dokręcając za mocno selektor możemy przesunąć go w prawo bądź lewo, powodując… dokładnie tak, nieosiowość. Sama komora w systemach VFC jest wsparta kawałkiem klocka, który musi być odpowiednio dopasowany – co się raczej rzadko zdarza. Często pomaga montaż sprężyny dociskowej. Systemy LCT, czyli też repliki E&L, mają komorę przytwierdzoną na stałe do lufy zewnętrznej, przez co dopasowanie musi być idealne, inaczej komora nie będzie dochodziła do czoła GB. A każda komora jest inna. Tworzy to dodatkowe problemy. Podobnie jest w systemie TM.

W G36 jest odrobinę lepiej. Szkielet jest stabilizowany w trzech płaszczyznach, w trzech punkach, bardzo podobnie jak w V2. Te punkty to:

  • Chwyt pistoletowy
  • Pin koło spustu
  • Śruba za kolbą

Moim zdaniem tutaj wygląda to o wiele lepiej. Dzięki temu ekstremalnie rzadko widywałem nieosiowe złożenie replik G36 pod względem ułożenia szkieletu. Ten system sprawdza się bardzo dobrze, ale… komora wisi w powietrzu. Zastosowana konstrukcja wymusza praktycznie idealną jakość wykonania, którą moim zdaniem osiąga tylko TM. Komora wewnątrz swojej obejmy na lufie zewnętrznej trzyma się za pomocą dwóch pinów oraz jest odepchnięta przez sprężynę. Powoduje to, że długość dyszy oraz odległość tych elementów musi być idealna, inaczej nie będziemy mieli odpowiedniej kompresji. Bardzo często te elementy lubią się wykrzywiać, trzeba je składać bardzo uważnie. Ponad to, komora nie jest wsparta na czole GB.

System emkowaty na bazie V2 stabilizują:

  • Śruba prowadnicy kolby
  • Śruby chwytu pistoletowego
  • Pin koło spustu
  • Selektor ognia (opcjonalnie)

Podobnie jak w G36. Tutaj jednak niestety nieosiowości występują najczęściej. Każdy producent ma trochę inną rozmiarówkę, trochę inne wymiary. To z kolei powoduje, że szkielet może się przemieszczać w tych płaszczyznach w stosunku do komory, ale w tym wypadku mamy też ważną możliwość. Jak we wszystkich powyższych wypadkach osiowość samego szkieletu możemy regulować za pomocą różnego rodzaju podkładek, w tym systemie najłatwiej dopasowuje się komorę pod względem dociśnięcia do GB. Można to zrobić za pomocą odpowiednich oringów, sprężynek. Patentów jest mnóstwo, co człowiek to inna metoda.

Ale co dalej? Mamy tę wiedzę i cóż począć? A to już następnym razem…

Część pierwsza | Część trzecia

2 Komentarze

  1. gattling pisze:

    Wincyj.

    Bardzo miło byłoby zobaczyć w następnym artykule jak osiowo ustawić GB w sys. AR oraz AK.

    Pozdrawiam serdecznie.

  2. kaazaam pisze:

    E&L komora jest przykręcana do GB.
    Dysze w obu systemach są te same (nie chodzi o długość).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook