Dlaczego nienawidzę magazynków hi-cap?

Dlaczego nienawidzę magazynków hi-cap?

Magazynki hi-cap… popularne „grzechotki” zdają się być zmorą ambitniejszych airsoftowców. Swego czasu dodawane do każdej repliki na start, jednak ostatnio firmy produkujące repliki I klasy często odchodzą od tego reliktu na rzecz mid-capów, dając przy tym właścicielowi nowej repliki kolejny użyteczny magazynek na start. Jak już daliście radę sami wywnioskować po tytule wpisu – nie tykam się „grzechotek” i unikam ich jak ognia.

Dlaczego? Już z Wami dzielę się swoimi przemyśleniami:

 

ak-mag100

 

Są kompletnie nierealistyczne

To po pierwsze. Może i bieganie po lesie i strzelanie do siebie plastikowymi kulkami o zasięgu 50-60m max (mowa oczywiście o karabinkach i pistoletach maszynowych) również nie jest szczytem realizmu, jednak zmieszczenie amunicji z dziesięciu magazynków w jednym dosyć mocno skreśla symulację. Owszem, używając podobnego toku myślenia można odnieść podobne zarzuty do magazynków typu mid i low, jednak policzcie sobie jak dużą w dalszym ciągu przewagę pojemnościową nad nimi ma hi cap. Zajmują mniej miejsca w oporządzeniu, nie podnoszą tak mocno wagi oporządzenia i nie wymagają częstego przeładowywania – zabierają mnóstwo smaczków, które właśnie definiują airsoft i odróżniają nas od chociażby typowego paintballu/speedballu.

Są głośne

To po drugie. Nie ma nic piękniejszego niż człowiek orkiestra w oddziale poruszającym się na tyłach wroga. Każde przyspieszenie kroku, przeskoczenie przeszkody, czy też podniesienie repliki skutkują symfonią dźwięków wydawanych przez kulki w magazynku, która to niesiona jest przez echo w lesie prosto do przeciwnika. Raczej nie spodziewał się on oddziału Hiszpanów z marakasami w pobliżu, więc dosyć szybko wypuści swoje siły do wyeliminowania zagrożenia, czy też po prostu przygotuje zasadzkę. Kolejnym ułatwieniem dla przeciwnej strony, jakie dają magazynki hi-cap po naszej stronie konfliktu jest również ograniczenie słyszalności zbliżania się ich do naszego oddziału, ponieważ zajęci jesteśmy odbieraniem silniejszego bodźca, w postaci grzechotki poruszającej się 2 metry od nas.

typowy hi-cap

Psują ideę replik karabinów wsparcia

Po co nosić ośmiokilogramowe M249, skoro można kupić parę hi-capów do swojej krótkiej i lekkiej emki? W przypadku karabinów wsparcia możliwości pokrycia ogniem przeciwnika są minimalnie większe, a „koszt” 2-3 razy większego ciężaru tego nie rekompensuje, ponieważ zdecydowanie tracimy na mobilności. Dodajmy do tego fakt, że o ile kaemistów jest dosyć mało, to fanów hi-cap party może się w danej sytuacji znaleźć cała grupka i zdobyć konkretną przewagę. Nie psujmy zabawy tym, którzy faktycznie się wysilają by urozmaicić nam rozgrywkę 😉

obraz-1

Drastycznie ograniczają wykorzystywanie taktyki

Jaki jest sens flankować przeciwnika, czy też przechodzić na jego tyły, zrywać kontakt i przygotowywać zasadzki, skoro i tak czynnikiem decydującym o wygranej starcia będzie większa pojemność magazynka i cięższy palec na spuście?

Zwiększają zużycie drogocennych kulek 😉

Posiadanie wpiętego hi-capa daje poczucie, że ma się zapas amunicji. Skutkiem ubocznym tego jest sianie długimi seriami przy każdej możliwej okazji, „tak dla pewności”. Co z tego mamy? Tysiące kulek posianych w ten kamień, który wybitnie przypominał przeciwnika i każdorazowe trzymanie palca na spuście aż usłyszymy „dostałem!”, czasami w połączeniu z pewnymi kulturalnymi akcentami. Prócz niezadowolenia postrzelonych graczy i przewyższonych kaemistów czeka nas również szczuplejszy portfel – w końcu jak się dużo strzela, to i dużo trzeba kupić kulek. A gdyby tak kupić lufę precyzyjną, nauczyć się strzelać ogniem pojedynczym i zaoszczędzić pieniądze… na przykład na zakup normalnych magazynków 😉

Uczą głupich nawyków

W skrócie – podkręcania magazynków co chwilę, siania długimi seriami oraz taktyki typu „strzelam gdy widzę przeciwnika”. Później ambicja rośnie, pojedzie się na strzelankę z limitem amunicji i odruchowo zużyje 3/4 jej zapasu w jednej wymianie ognia, I guarantee it.

To by było na tyle, więcej argumentów przeciw magazynkom hi-cap nie mam. Nie neguję oczywiście stosowania tego typu magazynków wśród osób świeżych w airsofcie, którzy chcą dopiero wypróbować ten sport i złapać niego „zajawkę” – sam takim osobom oddaję swoje hi-capy przy nabywaniu nowych replik ;). Im prędzej jednak przejdą oni na „normalne” podajniki kulek do swoich replik, tym lepiej dla środowiska. Rozgoryczenie po tym tekście mogą odczuwać również osoby, których repliki nie mają dostępnych na rynku magazynków innych, niż te nieszczęsne grzechotki. Tacy ludzie są z definicji rozgrzeszeni, w szczególności że posiadają zazwyczaj dosyć egzotyczne konstrukcje, które już wystarczająco utrudniają im życie 😉

Obecnie widać z daleka lekkie światełko w tunelu – w lokalnych środowiskach coraz częściej wymagane jest używanie magazynków typu low/mid, sami gracze również najchętniej po takowe sięgają – liczba producentów rośnie wraz z popytem. Jeszcze trochę i do każdej repliki będzie dodawany standardowo magazynek o „zwykłej pojemności”. Gorąco takiej zmianie kibicuję!

1 Komentarz

  1. Scharf napisał(a):

    Ja tam lubię Hicapy. Czasem trzeba się wyładować. 11 Hajkapów i jazda 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook