Wszystko powinno być za darmo – czyli o płaceniu za strzelanki

Wszystko powinno być z darmo – czyli o płaceniu za strzelanki

Ile kosztuje strzelanie ASG?

 

Mówi się czasem, że życie pisze najlepsze scenariusze i w przypadku poniższej historii tak właśnie było. Znajomy organizował strzelankę, można powiedzieć, że z tych nieco większych, no a przynajmniej średnich. Nie była to weekendowa jebanka na 30 osób, nie był to wielki zlot na kilkaset – ot, impreza na jakieś 130-150 osób. Zabrał się za planowanie, informowanie i organizację dobre trzy miesiące wcześniej. Według zapowiedzi stopień skomplikowania scenariusza nie powalał na kolana, ale z airsoftem jest jak z pornografią – nie musi mieć fabuły, żeby można się było dobrze bawić. Miało być sporo akcji, sporo strzelania, dużo znajomych różnych stron, słowem – ciekawe wydarzenie. Schody zaczęły się w chwili, w której znajomy ogłosił pobieranie opłaty za uczestnictwo w wysokości 20 pln.

 

W obrębie naszego teamu odbyła się wówczas krótka acz burzliwa dyskusja, w efekcie której gremialnie olaliśmy ową strzelankę, ku szczeremu zmartwieniu piszącego te słowa. Argumentacja była różna, ale z grubsza sprowadzała się do następujących punktów:

 

Sytuacja ta natchnęła mnie do kilku przemyśleń, których efektem jest poniższy tekst. Zapraszam do lektury. 😉

Na potrzeby naszych rozważań podzielmy rodzaje wydarzeń eventów airsoftowych na trzy grupy:

 

  1. Te, za które płacimy i jest to sprawa oczywista.
  2. Te, za które nie płacimy i jest to sprawa oczywista.
  3. Te, za które czasem płacimy, a czasem nie – i jest to sprawa sporna.

 

Zagmatwane? Spokojnie, pokazuję i objaśniam 😉

 

Podział strzelanek ASG ze względu na koszt udziału.

 

Płatne eventy czyli te, za które płacimy i jest to sprawa oczywista

W grupie tej znajdą się wszystkie te eventy, które z definicji są płatne i nie budzi to żadnych uwag ani wątpliwości. Co więcej, często opłaty wynoszą nawet kilkaset złotych, zaś dodając do nich koszty ewentualnego transportu powstaje całkiem droga impreza. Na takich imprezach zazwyczaj dokładnie wiemy, za co płacimy i wiemy, że warto jest tyle zapłacić (no chyba, że ktoś nas zrobi z ch… i przejedziemy się jak Hiszpanie na Falkenhorście 😉 ). Mowa tu przede wszystkim o wydarzeniach dużego kalibru – lokalnie na przykład Misja Afganistan, Combat Alert lub świeże imprezy spod znaku Asgardu, w skali europejskiej możemy wspomnieć o takich imprezach jak Border War (który zdobył zresztą miano najlepszego eventu w konkursie Populara) czy szwedzkie Berget. Koszty są relatywnie duże, ale:

 

  • Organizatorzy poświęcają mnóstwo czasu na organizację (bywa, że zajmują się tym profesjonalne firmy).
  • Nie są to imprezy charytatywne (nierzadko mają na siebie zarobić).
  • W zamian dostajemy rozbudowany scenariusz, mechanikę, infrastrukturę, pojazdy i kilka dni rozgrywki
  • Nierzadko otrzymujemy również bogate pakiety startowe pełne gadżetów od producentów, naszywek, mapek i innych pierdół

Asgard Events

Źródło: Asgard Events | https://www.facebook.com/asgard.events/

Misja Afganistan

Źródło: Misja Afganistan | https://www.facebook.com/larp.misjaafganistan/

Darmowe strzelanki czyli te, za które nie płacimy i jest to sprawa oczywista

 

Tutaj zaliczyłbym wydarzenia o najmniejszej skali, czyli przysłowiowe weekendowe jebanki. Eventy o zasięgu wybitnie lokalnym, skierowane trochę bardziej do mniej zaawansowanych graczy, nierzadko (o zgrozo!) organizowane za pośrednictwem FB. Scenariusz? My tu – wy tu, capture the flag, jakiś VIP – proste, skuteczne i dające sporo frajdy. Jedyny koszt, który może ponieść organizator to ewentualnie rolka taśmy do oznaczenia stron i respów, więc nawet szkoda gadać. Nikt nie oczekuje płacenia i nikt go nie wymaga. Organizują je zapaleńcy lub lokalne teamy, które chcą się przede wszystkim postrzelać.

 

Schody zaczynają się przy kategorii numer 3…

 

Albowiem pomiędzy tymi dwoma krańcami spektrum strzelankowego – wielkimi eventami i małymi jebankami – istnieje bardzo duży wachlarz mniejszych i większych wydarzeń. Różnią się stopniem skomplikowania, zaangażowaniem organizatorów, ilością uczestników, zawartością „pakietów startowych”, no i oczywiście – kwotą wpisowego. O ile w przypadku kategorii 1. wiemy, za co płacimy, a w kategorii 2. wiemy, za co nie płacimy – tutaj często nie wiemy, za co płacimy, więc uważamy, że jest za drogo.

 

Dajmy przykład – eventy w dolnośląskiej Raszówce (świeć panie nad jej duszą…), organizowane przez różne teamy i organizacje. Znaleźć tam można było w grubsza 100-200 osób, bywały pojazdy, bywało piro, bywał catering w formie kiełbasy, bywały nagrody od sponsorów, bywały mniej lub bardziej zaawansowane scenariusze, kilka stron konfliktu, tło fabularne… Wpisowe – z reguły kilkadziesiąt złotych. Czy to dużo, bo mimo wszystko jakichś fajerwerków nie było? Czy jednak mało, bo ktoś poświęcił na organizację kilka dni swojego życia i warto to docenić, zwracając mu koszty, a może nawet fundując w ten sposób kratę piwa?

 

Albo lokalne quasi-milsimowe gierki, na których spotkamy góra 40-50 osób. Nierzadko posiadają rozbudowane scenariusze, organizatorzy przykładają się do organizacji, spędzają w terenie sporo czasu rozkładając fanty i znaczniki, moderują, dbają o jakość. Wpisowe? Co łaska, ale około 2-3 PLN by zwróciło się za paliwo. Mało? Dużo? Ja powiem, że mało, ale znam osoby dla których to i tak zbyt dużo i nie wrzuciły monety do czapki.

 

Albo przykład z początku artykułu. Czy 20 PLN za taką strzelankę to za dużo, bo przecież co to za problem zorganizować taki event i jakbym chciał to sam bym zrobił lepszy? Czy mimo wszystko niewygórowana cena jak za kilka godzin zabawy i strzelania do nieznajomych?

 

Ponadto – co w sytuacji, w której wykosztowaliśmy się te 40 PLN na średniej wielkości imprezę, ale z obiecanych pojazdów nie przyjechał żaden, zamiast zaplanowanych 140 osób przyjechało 50, scenariusz został siłą rzeczy mocno okrojony, a org nie chciał wydać kiełbasy wcześniej? Powinien zwracać hajs? Czy odżałować i najwyżej bić później pianę na wmasgu i fejsie?

 

W dużym skrócie – zastanawia mnie jaki jest próg bólu, ewentualnie jaka jest kwota, którą przeciętny airsoftowiec jest skłonny zapłacić za coś bardziej zaawansowanego niż prosta jebanka, ale dużo prostszego niż trzydniowe manewry. Oraz czego oczekuje i czego wymaga wrzucając te 5/10/30/50 PLN do czapki organizatora? Wydaje mi się, że przy wydarzeniach średniego kalibru (kat. 3) niekiedy najmocniej włącza nam się postawa „płacę-wymagam”, właśnie przez to, że nie są to duże i profesjonalne imprezy, ale coś pośredniego, co równie dobrze (w naszym mniemaniu) mogłoby być darmowe.

 

Zastanawia mnie, czy w środowisku nie rozpowszechniła się nieco postawa, w myśl której wszystko poniżej poważnych manewrów i milsimów powinno być darmowe lub przynajmniej co łaska, a wymóg płacenia jest czymś nieodpowiednim i org nie powinien wymagać nie wiadomo czego. I że skoro ktoś ma ochotę organizować strzelankę to jego sprawa, ja po prostu przyjechałem się postrzelać i pobawić. Nie wiem, ile jest w tym prawdy – mam cichą nadzieję, że jednak się mylę. I że jednak jesteśmy w stanie wydać kilkadziesiąt złotych by dobrze się pobawić (zważywszy dodatkowo na fakt, ile pieniędzy każdy z nas nosi na sobie…). A może jestem po prostu rozgoryczony, bo strasznie chciałem się wtedy strzelać, a te kutwy teamowe nie pozwoliły. 😀

 

Border War

Źródło: Border War | https://www.facebook.com/BorderWar.cz

Combat Alert

Źródło: Combat Alert | https://www.facebook.com/combatalert

A jak wyglądają Wasze opinie i doświadczenia? Jesteście skłonni płacić? Jakie elementy strzelanek sprawiają, że łatwiej jest się Wam rozstać z pieniędzmi? I jaka właściwie kwota to dla Was akceptowalny wydatek, a gdzie zaczyna się „chciwość i pazerność” orgów?

 

No i pytanie do samych organizatorów – czy na Waszych strzelankach często pobieracie opłatę wstępną? Staracie się pokryć w ten sposób swoje koszty, czy traktujecie część jako dodatkowe wynagrodzenie za Wasz wysiłek? A może zdarza się Wam zupełnie rezygnować z opłat i wychodzicie z założenia, że robicie to dla siebie i dla innych?

 

Dajcie znać, wielce jestem ciekaw. 😉

 

 

 

 

6 Komentarze

  1. BoNi3k napisał(a):

    Ogólnie nie mam nic przeciwko płaceniu za strzelanki (nawet te małe za symboliczne 5-10zł). Boli mnie jednak fakt, że niektórzy potrafią “zorganizować” strzelankę na ogólnodostepnej miejscówce, gdzie normalnie odbywają się “darmowe” akcje i za powieszenie kilku metrów taśmy i dwóch flag wołaja po 10zl od osoby.

  2. LYO napisał(a):

    Siemka, dla mnie opłata jest oczywista, organizator strzelanki zawsze ponosi jakies koszty oczywiście nie mówimy tu o taśmie ale przy trochę bardziej rozbudowanych scenariuszach. nigdy nie czepiałem się orgów za pobieranie opłat bo dla mnie jest to oczywiste dziś za wszystko sie płaci i takie pierdolenie ze 15 zł to dużo mnie śmieszy bo na fajki ma ale na fajną grę to mu szkoda. Hie chce mi się więcej pisać o sprawach oczywistych

    POZDRAWIAM

  3. Karol napisał(a):

    A jak się ma sprawa z komercyjnymi terenami ?:D Wielu sądzi, że lepiej pobawić się w lesie za free niż na terenie przygotowanym pod rozgrywki. Jeśli stać mnie na to by wywalić 40zł w lesie(BB) to stać mnie by dać komuś 5/10/20/30 za fatygę i organizowanie. Tak naprawdę nie zrozumie tego nikt kto nie zorganizuje imprezy lepszej, niż przysłowiowe my tu wy tam.

  4. Kris napisał(a):

    W Mieczewie pod Poznaniem organizowane są strzelanki na terenie komercyjnym za 10zł i generalnie nikt nie ma z tym problemów, przy większych imprezach gdy potrzebne są pieniądze na przygotowanie fajniejszych scenariuszy cena wynosi 30zł i to właśnie te strzelanki cieszą się największą popularnością bo pojawia się wtedy 70-120 osób. Przy koszcie dojazdu i kulek to dodatkowe 10 czy 30zl to nie są duże kwoty, jak ktoś ma z tym problem to raczej są to osoby z którymi nie chciał bym się strzelać 😉

  5. listopadowy napisał(a):

    Naszym zwyczajem jest 5zł na ubezpieczenie + potrzeby teamu. Ubezpieczenie NWW na 20 000 zł kupujemy na każde spotkanie na liczbę uczestników. Potrzeby teamu – materiały, rzeczy teamowe. Ogłaszamy to od razu w wydarzeniu, więc nie ma niespodzianek. Chyba ludzie się przyzwyczaili.

  6. krzysiek050 napisał(a):

    Na strzelanie jestem w stanie wydać tym więcej, im lepszą reputację ma organizator. Jeżeli grupa organizuje już coś 3 raz, a wszyscy w środowisku jarają się poprzednimi i ogólnie jest głośno, to mogę dać nawet 100 zł. Jeżeli ktoś wymyślił oryginalny scenariusz, ale to pierwszy raz, to raczej max 20-30 zł. Ludziom wydaje się że przeprowadzenie takiego spotkania jest łatwe i wystarczy wymyślić zadnia, dodać mnóstwo gadżetów i potem wychodzi falkenhorst. Ale będąc szczerym to wolę wydać te 20 zł za cały dzień, niż iść na zwykłą jebankę za darmo. Nawet jak ktoś przeceni swoje możliwośći, to 20 zł nie majątek a zawsze coś się dzieje i ktoś próbuje zrobić coś dla środowiska.

    A to że ludzie narzekają że muszą zapłacić 20 zł to wręcz zaleta. Oni potem nie idą i nie marudzą na błahostki. Ulewa, problem z repliką czy kontuzja nie psują tak humoru jak marudy :D.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook