Replika zapasowa – czyli jak przechytrzyć Murphy’ego.

Wielu airsoftowców ma na swoim wyposażeniu jedną replikę. Z początku jest to jak najbardziej logiczne – w końcu czemu nasza dopieszczona zabawka miałaby się zepsuć, skoro ma w środku tyle dobrych części? Cóż, prędzej czy później prawa Murphy’ego przypominają o swoim istnieniu i doświadczamy pierwszej poważnej awarii naszej głównej repliki, która eliminuje nas z rozgrywki, czy to w jej trakcie (najgorszy scenariusz), czy to przed najlepszym dniem tygodnia, kiedy testujemy ją podczas rytuału pakowania się w bój. Każdy, kto kiedykolwiek coś takiego przeżył, zaczyna wtedy zastanawiać się nad repliką zapasową. Po kilku miesiącach odkładania pieniędzy, w końcu otwiera stronę sklepu i…  właśnie, co dalej?

 

jaką replikę zapasową wybrać?

 

Łapie się za głowę. Obecny rynek replik jest niesamowicie bogaty i zróżnicowany – można by rzec, że wręcz za bardzo. Przytłacza go paradoks wyboru. Trzeba jednak walczyć dzielnie do końca i sobie z tym poradzić – w końcu postanowiliśmy, że potrzebujemy kupić replikę zapasową. Jakimi kryteriami powinniśmy się kierować?

 

Typ zasilania

Z racji na ogromną wrażliwość replik gazowych – odpadają z konkurencji już na starcie. Trzeba je konserwować, są drogie w utrzymaniu, nie działają we wszystkich warunkach atmosferycznych, a wszelkie awarie zachodzą zdecydowanie częściej.

 

Magazynki

jakie magazynki do repliki zapasowej

 

Bardzo dobrze by było, gdyby nasza replika zapasowa był kompatybilny z systemem magazynków, którymi zasilamy naszą główną replikę. Przede wszystkim, oszczędzi to spory nakład pieniędzy, który wydalibyśmy na magazynki do drugiej repliki. Oczywiście na tym by się nie skończyła zabawa – jeśli nie posiadamy uniwersalnych ładownic, to czeka nas również zakup kieszeni. Inny system kłóci się też z filozofią repliki zapasowej- cały myk polega na tym, żeby podczas poważnej awarii repliki odnieść ją do bagażnika i wyciągnąć zapas. Zapas jest zasilany tymi samymi magazynkami, które mamy już załadowane i upakowane w oporządzeniu, więc w ułamek sekundy jesteśmy gotowi do powrotu do gry. Wyobrażacie sobie ponowne szpejenie się, kiedy reszta chłopaków lata w polu z jedną lufą mniej?

 

Rodzaj gearboxa

jaki gearbox do repliki zapasowej

 

Najważniejsze – standardowy. Powszechny – jeszcze lepiej. Wersja trzecia wydawałaby się ideałem, ze względu na jej sławną (całkiem słusznie) odporność na pęknięcia, szczególnie zimą – jeśli w śnieżne dni nasz zapał do airsoftu nie chłonie, zawsze możemy korzystać z „zapasu” jako woła roboczego bez zmartwień, że naszej głównej replice coś złego się stanie. Nie znaczy to jednak, że trzeba unikać gearboxa v2 niczym ognia piekielnego – wręcz przeciwnie! Dobrze złożona replika zapasowa, z rozsądną, niewyśrubowaną do granic możliwości mocą nie powinna nam spędzać snu z powiek.

 

Prędkość wylotowa

Zalecam skonfigurowanie repliki zapasowej w taki sposób, by jej moc nie była wygórowana.Wyższe wartości fps dodatnio korelują z częstotliwością awarii, zaufajcie mi ;). Powszechny „400 fps stock” brzmi rozsądnie, jeśli działamy tylko w terenach leśnych. Jeśli zahaczamy jednak o budynki, to może warto pokusić się o nieco słabszą replikę? Karabinek wypluwający kulki z prędkością 350 fps wciąż będzie używalny w warunkach leśnych, a dodatkowo pokaże pazur w rozgrywkach CQB. Voila! Własnie stałeś się właścicielem nie tylko repliki zapasowej, ale także i repliki do CQB.

 

A może sprężynowa strzelba?

strzelba jako replika zapasowa?

Jeśli budżet nas mocno uciska, to zostaje nam jeszcze coś, na co praktycznie każdego airsoftowca stać. Najtańsze strzelby można zakupić już za równowartość dwóch paczek porządnych kulek, więc czemu by się nie szarpnąć na pompkę „w razie W”? Nie wymaga żadnego źródła zasilania – czy to gazu, czy to prądu. Zawsze może przydać się także na jakieś kameralne spring party, czy też do pożyczenia jakiemuś znajomemu, którego chcemy wkręcić w nasze hobby.

 

strzelba sprężynowa jako replika zapasowa

 

Gdyby najtańsze modele nam nie odpowiadały – zawsze można dołożyć do modelu zasilanego strzelającego 3 kulkami na raz, który może się spisać jako przyjemna zabawka do CQB.

A czego Wy używacie jako „zapasu”? Pochwalcie się w komentarzach!

2 Komentarze

  1. Dariusz Fan LEGO Piotrowski napisał(a):

    A ja to sobie wymyśliłem tak.
    Po dwóch mało przemyślanych zakupach(MP5 JG i MP5 Cymy) wzrok skierowałem na dwie repliki: M4 CQB-R od EA i M27 IAR od VFC/Umarex. Oczywiście cena przemawiała za pierwszą(bo zarabiać dopiero zacznę) i w końcu wylądowała w domu. Po lekcji jakiej dało warszawskie SD na nocnej strzelance plan był prosty:
    Z M4 wyciągam ile się da na mocy do 350 fps. Wejdzie do budynku, będzie miała zasięg, a w nocy nie będzie robiła krzywdy w najgorszym wypadku(Przynajmniej takiej jak pukawka z 450 fps)
    A kiedy dorobię się M27 to wkładam HPA, zamykam ją w 450 fps i heja banana. Mam repkę zapasową(M4) która wpuści mnie wszędzie i główną HPA która mnie nie zawiedzie, a jeśli, zawsze jest eMka 🙂

  2. gratek napisał(a):

    Z zapasem trzeba uważać, bo od zapasu do kolekcji jeden krok 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook