Krzykacze na strzelankach – okiem Złowrogiego Knura

Krzykacze na strzelankach, czyli syndrom Absolutnego Braku Słownictwa Kulturalnego

Kiedyś airsoft był inny. Pewnie, mieliśmy inne repliki, inne mundury, inne miejscówki. Pewnie, kiedyś strzelanki trwały cały dzień, od 0900 nawet do 1800. Pewnie, kiedyś nie mieliśmy miliona FPS, masek na twarzach. Pewnie… Ale wiecie co jest ciągle takie samo? Krzykacze.

Od kiedy zacząłem bawić się w airsoft, od kiedy tylko sięgnę pamięcią – zawsze spotykałem ludzi, którzy niezmiernie mnie denerwują. To znaczy teraz denerwują, bo kiedyś o zgrozo sam taki byłem. Tak, muszę się przyznać. Byłem TYM kolesiem na strzelance. TYM, który zawsze musiał rozdziawić mordę tak głośno, aby słyszano go w sąsiedniej gminie. Wielka kluska chodząca po polu, krzycząca na każdy krzak i próbująca zmusić tym ludzi do przyznawania się, do przestrzegania zasad. Darcie mordy było moim jednym z grzechów airsoftowych. Strasznie obecnie mnie to mierzi – może dlatego, że widzę w tych zachowaniach siebie?

Chyba każdemu zdarzyło nam się poznać takich ludzi na strzelankach. Kiedyś wrzucałem ich wszystkich do jednego worka, traktując jak jedną bandę chamstwa, ale z czasem zacząłem zauważać proste, subtelne różnice między nimi. Co ciekawe, niezależnie gdzie pojadę te schematy zawsze się powtarzają. Na każdej strzelance znajdziecie takich. Kim oni są?

 

zlowrogiknur_3

Tak wygląda airsoftowy ex-krzykacz.

 

TYP PIERWSZY

Niespełniony organizator – ba, nawet często sam nie jest organizatorem. Ale jakaś mityczna siła kazała mu awansować samego siebie na rolę megafonu organizatora. To ten człowiek, który na briefingach, zbiórkach itp. musi drzeć papę o ustawieniu się w szereg, o słuchaniu. Wtedy jest w swoim żywiole. Podniecenie sięga u niego zenitu kiedy może sobie pokrzyczeć na ludzi, poustawiać ich w szeregach, pokiwać głową z dezaprobatą na ich brak dyscypliny podczas zbiórki. Uwaga, w 90% wypadkach nosi beret. Ciekawe czy zryty? 😉

TYP DRUGI

Dowódca polowy – to ten typ, który tak bardzo mnie irytuje, tak strasznie mnie denerwuje, który tak ekstremalnie sprawia, że mija mi podniecenie związane ze strzelanką. To ta męczydupa, która swoim krzykiem próbuje zaangażować resztę towarzystwa do walki. Wydaje swoim skrzeczącym głosem nieistotne rozkazy, których nikt nie ma ochoty słuchać. Najgorsze jest to, że ktoś taki chce dobrze. On pragnie aby się udało. On głęboko wierzy, że swoim krzykiem i jęczeniem sprawi nagle, że wszyscy podniosą do góry repliki i wielkim uuuuuuuuuuurrrrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa pobiegną na linie wroga, by odnieść wiekopomne zwycięstwo.

TYP TRZECI

To prawdziwy Sędzia Dred. Uważa on, że został namaszczony przez Świętego Najwyższego od Airsoftu, aby decydować o tym kto oszukuje, a kto nie. Właściwie w jego oczach każdy oszukuje. Wystarczy, że spojrzy na Ciebie przez swój kolimator, a już jesteś zdjęty. Won pluskwo na respa. Oczywiście musi drzeć się wniebogłosy pokazując palcem na delikwenta. Oczywiście im dłużej próbujesz z nim dyskutować tym on bardziej się nakręca. Prawdziwe perpetuum mobile krzyczenia.

TYP CZWARTY – ULTYMATYWNY!

Połączenie wszystkich powyższych z domieszką prawdziwego chama. Prawdziwa perełka wszystkich spotkań airsoftowych. Ciężko w to uwierzyć, ale tacy ludzie naprawdę istnieją 😉

zlowrogiknur_2

To taki mój prosty podział, który stosuję w głowie, aby łatwiej sobie wytłumaczyć zachowania ludzi. Z perspektywy czasu patrząc na własne zachowanie stwierdzam, że bez sensu przede wszystkim psuć sobie zdrowie niepotrzebnym krzyczeniem. Sam krzyk wywołuje automatycznie agresję, szczególnie w drugiej osobie. W ten sposób nie można rozwiązać sprawy spornej, konfliktu. A airsoft to zajęcie które nie jest jeszcze na szczęście zdominowane przez niespełnionych komandosów, którzy muszą wyładować w ten sposób swoją frustrację.

Praktycznie na każdej strzelance co prawda spotykam jednego z powyższych typów. Jak sobie z nimi radzić? Nijak. Radzę spróbować ich ignorować. Moim zdaniem tacy ludzie sami sobie wystawiają opinię. Poważnie nikt ich nie będzie traktował. A nie ma nic bardziej komicznego niż 40-latek krzyczący na 18-latka w krzakach podczas zabawy w strzelanie plastikowymi kulkami. Zaufajcie mi, byłem tam. 😉

2 Komentarze

  1. RoMcZi pisze:

    Po pewnym czasie (w moim przypadku tak bylo) taki krzykacz zdaje sobie sprawe ze nie tylko nic nie ździała ciągłym darciem japy na kolegów ale również zniszczy sobie reputacje.
    Ale co jak co to jest naprawde irytujące kiedy ktos wmawia ci ze dostaleś a tak naprawde cała salwa przeciwnika zatrzymała sie na kupce piachu za którą lezałeś hehe

  2. Gobbler pisze:

    Nie raz widziałem „Sędzia Dred” wychodził na środk krzyczał stop gra i wyciągał tego, który według niego oszukuje. Żałosne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook