Magazynki ASG- czy unifikacja w drużynie może się udać?

W życiu praktycznie każdego teamu airsoftowego przychodzi moment, w którym podejmuje się decyzję o unifikacji. Podlegają jej takie przedmioty jak mundury (wzór maskowania), naszywki, radiostacje, nakrycia głowy, systemy maskujące, a także i magazynki ASG, którymi zasilane są repliki. Dzisiaj zajmiemy się tym ostatnim, czyli unifikacją magazynków w obrębie teamu. Każda, czy to większa czy mniejsza, szanująca się jednostka podczas swoich działań korzysta z broni zasilanej tą samą amunicją podawaną przez tego samego typu magazynki. Skoro metoda ta przyjęła się w całym świecie militarnym, to dlaczego nie miałaby być zaimplementowana do airsoftu? W końcu bawimy się w żołnierzy – czy to naśladując taktykę, czy to umundurowanie, czy też same konfiguracje sprzętu.

oddział wojskowy

Jakie są zalety, jakie wady niosą ze sobą takie same magazynki ASG? Jakie problemy możemy napotkać w całym przedsięwzięciu? Zaczynamy!

Zalety

magazynki

Przede wszystkim ustalenie obowiązującego w drużynie standardu magazynków ASG drastycznie ułatwia działanie w polu. Kojarzycie te wszystkie epickie filmy, w których podczas dramatycznych walk jeden żołnierz rzuca amunicję do drugiego, który wyczerpał już swoją amunicję w swojej emce? No cóż, jakby pod nogi dostał magazynek z kałacha to by dużo nie podziałał. W airsofcie jest identycznie. Działając na tym samym typie magazynka, w ferworze walki i tysiącu wystrzelonych kulek, kiedy to zabraknie nam kulki tysiąc pierwszej możemy polegać na kolegach z drużyny, którzy uratują nas z opałów. Chyba, że lubicie klikać szybkoładowarką siedząc skulonym pod gradem kulek przeciwnika. Pamiętajcie – walkę wygrywa ten, kto utrzyma inicjatywę ogniową po swojej stronie. To wymaga czasami sporej ilości amunicji.

 

Istnieje również inny scenariusz – awaria jednego lub kilku magazynków. Na strzelankach dzieją się różne rzeczy. Pudełko wypełnione kulkami może się zapiaszczyć, przestać podawać, połamać, ogólnie mówiąc – popsuć i nie działać. Nie mówiąc już o zgubieniu ;). Jeśli magazynków mamy mało, lub też tylko jeden (sic! hi-capy wciąż są używane) to rozgrywka może się dla nas nawet i skończyć, a nierzadko wyjazdy na strzelania są planowane z wyprzedzeniem i nie mają miejsca kilku kilometrów od domu.Właśnie w takich momentach doceniamy kolegów, którzy mają magazynki w tym samym systemie i mogą nas poratować. Warto również dobrze przygotowywać się do strzelanki o czym więcej tutaj.

 

Wady – co może pójść nie tak?

O ile sama ideologia korzystania z tego samego rodzaju magazynków wad nie ma, to jednak rozwiązanie to boryka się z pewnymi problemami.

magazynki

Najbardziej uciążliwym jest kompatybilność, która w airsofcie jest zjawiskiem bardzo rzadkim. Dotyczy to w szczególności replik z rodziny AR (magazynki nie wchodzące lub wypadające z gniazda) czy też AK, do których to dostępne na rynku magazynki często piłuje się na przeróżne sposoby w zależności od producenta karabinka.To, w połączeniu z występowaniem replik przeróżnych producentów w drużynie tworzy wielkie zamieszanie związane z poszukiwaniem jednego, cudownego modelu magazynka, który będzie pasował do każdej repliki w drużynie. To jeszcze – przy odrobinie zapały i odpowiednim wyborze replik w drużynach jest wykonalne. Jest jednak jeszcze drugi problem…

Nie wszyscy w drużynie mają identycznie skonfigurowane repliki i używają tych samych kulek. Już pal licho firmę, ale różnice wagi między kulkami typu 0,25g a 0,36g będą zauważalne i wymienność magazynków z taką amunicją będzie bardzo uciążliwa, jeżeli ktoś nie lubi regulować co chwilę hop-upa od nowa.

Jednakowe magazynki ASG – podsumowanie

magazynki ASG szare

Pomysł standaryzacji używanych w drużynie magazynków asg brzmi świetnie. Usprawnia organizację, poszerza możliwości współpracy na polu gry, wszystko pięknie. Bardzo szybko jednak zderzamy się z rzeczywistością, w której problemy z kompatybilnością między poszczególnymi firmami, czy też rodzaj kulek wykorzystywanych przez poszczególnych członków drużyny powoli rujnuje naszą Utopię. Patrząc jednak na liczne zalety tego rozwiązania, warto powalczyć do końca i starać się znaleźć takie modele magazynków, które pasują przynajmniej do większości replik w drużynie, a także maksymalnie zrównoważyć osiągi karabinków używanych w drużynie, by mogły być wykorzystywane z tego samego typu amunicją.

 

A jak u Was to wygląda? Zastanawialiście się nad doborem podobnego sprzętu? Pochwalcie się w komentarzach.

2 Komentarze

  1. Rudy napisał(a):

    Mam taki osobisty przypadek z pewnych ,,Manewrów”

    Alarm, 5 osobowy fireteam dosłownie ,,wylatuje” z bazy w podskokach i leci na punkt zborny. Na 5 osób mamy 4 repliki w standardzie STANAG.
    Podbiera nas transport, po kilku chwilach wysadza na terenie akcji. A tu zonk- na 4 osoby 2 zabrały po 1 magazynku, kolejna jedynie problematycznie podający hicap. No i ja- z pełną załadowaną jednostką ognia (6 magazynków+1 w replice)
    Bez unifikacji moglibyśmy w razie kontaktu bardzo szybko skończyć jako żywe tarcze. A tak każdy miał po 2-3 magazynki co już dawało nam pewną możliwość bojową.

  2. thor_ napisał(a):

    W czasie aktywnej zabawy i udziału w wielu imprezach – głównie MILSIMOWYCH w ekipie która liczyła około 15-20 członków przyjęliśmy standard „stanag” jeśli chodzi o magazynki. Unifikacja tego typu ma sens jedynie wśród ekip „milsimujących” z jednego tylko powodu – limitowanej amunicji w trakcie imprez. Dlatego unifikacja TAK ale w zasadzie tylko pod własnie milsimy.

    Dlaczego tylko pod milsimy? Bo znacznie szybciej, łatwiej technicznie, wygodniej itd. jest wyjąć worek kulek z kieszeni i wsypać go do hicapa niż znaleźć się w odpowiedniej odległości od kumpla, zwrócić jego uwagę, i złapać/podnieść rzucony magazynek. W sytuacji kiedy impreza nie limituje ilości kulkensów, nie rozróżnia sposobów ich ładowania i przenoszenia – nie ma to najmniejszego sensu.

    Milsimy, limity, magazyny z amunicją, transporty, zrzuty itp sprzętu to co innego.

    Teraz do sedna: przez te kilka ładnych latek, w ekipie przewinęły się różnej marki eMki, Giety, eLki – wszystko w standardzie 5.56 stanag. W Gietach specjalnie były montowane magwelle, żeby ich użytkownicy nie musieli zmieniać swoich ulubionych replik a jednocześnie móc korzystać z unifikacji. W zasadzie nie pamiętam żeby pojawiały się jakieś upierdliwe problemy z „pasowaniem” magazynków do gniazd czy problemami z podawaniem. Myślę, że mieliśmy w „szczycie” jako ekipa jakieś 150-200 magazynków. Każdy w zasadzie miał ich po 10-14 sztuk – wszystko to były REALCAPY 30-34 kulkowe. Poza problemami z pojedynczymi egzemplarzami w których cięły się sprężyny kompatybilność była praktycznie 100%. Zdecydowana większość tych magazynków to były „STAR’y”

    Kwestia wagi kulek… W ekipie która razem strzela, razem ćwiczy, razem jeździ na imprezy tego problemu w zasadzie nie ma – nie powinno być. Dlaczego? Bo zdecydowana większość replik w ekipie to typowe „etatowe” karabinki strzelca. Ich parametry takie jak prędkość wylotowa kulki, rof czy ustawiony HU na sensowny dystans, to standard. myślę, że 90% tego typu karabinków nie różniła się między sobą fpsami o więcej niż 30-40, a HU wszyscy mieliśmy ustawiony na dystans 40-50 metrów „w punkt”. W takiej sytuacji wszyscy używaliśmy tych samych kulek pod względem wagomiaru. Najczęściej było to 0,25-0,28g. W takiej sytuacji kompletnie bez znaczenia jest co kumpel ma w magazynku byle było okrągłe i ważyło w tym przedziale.

    Repliki które mogły być wrażliwe na wagę kulek były też wrażliwe na standard magów – były to średnio 2-3 snajperki i 3-4 KMy wsparcia. Ale tu nie było problemów, bo w zasadzie każdy „snajper” z repliką „poza standardem” na plecach/w plecaku zawsze miał replikę w standardzie stanag. KMy to inna bajka i dla nich część ekipy nosiła albo załadowane magazynki albo ilość dopuszczaną przez zasady imprezy „luźnej” amunicji.

    Jeżeli bawimy się w kilka – kilkanaście osób w ramach jednej ekipy, razem jeździmy na imprezy, razem nas to bawi to nie wyobrażam sobie, żeby każdy miał inny standard magazynków i „rozhulane” parametry replik uniemożliwiające ich sensowne użycie.

    Nawiązując do komentarza wyżej, tak samo nie wyobrażam sobie, jak można ruszyć w sytuacji alarmowej bez amunicji i „broni”… zdarzało się odpierać ataki w nocy w gaciach, nie wychodząc ze śpiworów itp… ale zawsze replika i oporządzenie z pełną jednostką ognia w ładownicach były pod ręką. Jeżeli jest czas na „odpoczynek”, zjedzenie czegoś, wypicie i posadzenie tyłka na chwilę na glebie, to przede wszystkim jest czas na wsadzenie magów do oporządzenia i uzupełnienie w nich kulkensów. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook