Manewry Fedrunek 24H – krótka relacja z 3 edycji imprezy

W dniach 13-14 maja 2017 roku odbyła się trzecia edycja manewrów Fedrunek 24H. Była to druga edycja imprezy, w której wziąłem udział (niedawno mogliście przeczytać moją relację z Fedrunku 24H vol. 2). Tym razem poprzeczkę postawiono jeszcze wyżej poprzez powiększenie terenu gry i nieco inne rozlokowanie baz obu frakcji, czy też punktów na mapie i kopalni. Pojawiło się również więcej Perunów – pojechaliśmy w składzie: Scharf, Białas, 44, Maniek i ja. W terenie działaliśmy w kooperacji ze Sprinter Custom Ghillie.

 

Manewry Fedrunek 24H

 

 

Kitlista na imprezę

 

Manewry Fedrunek 24H

 

  • Chestrig obwieszony ładownicami od Angry Warrior, całość inspirowana minimalistycznym DC3R
  • Pas oporządzeniowy opisany w ramach artykułu o mojej I linii, z tym że pojawiły się niskroprofilowe elastyczne ładownice oraz apteczka zrywana Angry Warrior’a
  • Plecak Wisport Sparrow 16 upakowany po brzegi
  • Viperhood Pro od Sprinter Custom Ghillie

Uzbrojenie:

Miejsce

 

Manewry Fedrunek 24H
Jak poprzednie dwie edycje – trzecia również odbyła się w miejscówce Bełk, Ramża. Zalety i zróżnicowanie terenu wychwalałem już w poprzedniej relacji. Long story short – po powiększeniu terenu rozgrywki naprawdę było co robić i gdzie chodzić.

 

Mechanika gry

 

Manewry Fedrunek 24H
Również analogicznie do pierwszej i drugiej edycji. Na terenie rozmieszczone zostały 3 kopalnie oraz kilkanaście punktów z kodem i ewentualnymi zadaniami dodatkowymi. Ku uciesze graczy i zapewne organizatora również – na kopalniach zamontowano specjalne liczniki z kolorowym światłem o barwie zależnej od drużyny będącej w posiadaniu kopalni. Poza tym – z kopalni standardowo co godzinę można pobrać jedną porcję uranu.

7.40
Standardowa wizyta na stacji po kawę i hot dogi przed imprezą – to już tradycja!

8.30
Manewry Fedrunek 24H
Docieramy z Scharfem na miejsce. On udaje się na odprawę dla dowódców drużyn strony zielonej, a ja mam spory zapas czasu na przebudzenie się, integrację z przybyłymi graczami, rejestrację oraz załadowanie się przed grą. Z racji na to, że nasz oddział był nastawiony na skryte i zwiadowcze działania w viperhoodach – pomalowałem twarz farbami BCB (może jakiś artykuł o tym procederze? ;)).

9.00
Manewry Fedrunek 24H
Ja już gotowy, reszta uczestników zaczyna się zjeżdżać. Pojawia się także reszta naszej ekipy oraz Sprinter.

 

10.45
Nieco opóźniona odprawa dla wszystkich graczy – Krauzak przypomniał wszystkim zasady i cele gry oraz przedstawił dowódców, których jednak zdecydowana większość znała z poprzednich edycji. Po chwili głos przejął Kuba i podzielił nas na wcześniej przygotowane drużyny i pododdziały. Po wszystkim wyruszyliśmy drogą w kierunku naszej basy.
11.00
Manewry Fedrunek 24H
Dotarliśmy do bazy i zrzuciliśmy sprzęt. Przeprowadzona została odprawa strony Zielonej i przypomniane zostały zadania poszczególnych drużyn oraz cele całej strony. Kiedy wszystko było jasne, zabraliśmy się do budowy naszej „fałszywej bazy” – obozu, który miał zmylić przeciwnika co do lokalizacji naszych cennych zapasów zdobytego uranu, który znajdował się ok 100 metrów od prawdziwej bazy, która została pokryta siatką maskującą.

 

Manewry Fedrunek 24H

 

W fałszywej bazie nie zabrakło takich szczegółów jak sfalsyfikowana kartka z oznaczeniem bazy oraz skrzynka na uran, która mieściła w środku dodatkową kasetkę – bo przecież w tak zabezpieczonym opakowaniu musi coś być ;).

 

Manewry Fedrunek 24H

 

Fałszywa baza nie była oczywiście bezbronna – posiadała wiele umocnień w postaci worków wypełnionych liśćmi, rozłożonych gałęzi etc.
Manewry Fedrunek 24H

 

12.00
Manewry Fedrunek 24H
Rozpoczyna się rozgrywka – wyruszamy w teren. W ciągu 15 minut marszu znajdujemy pierwszy punkt opisany kodem, później kolejny. Przekazujemy zdobyte dane Kubie i wyruszamy dalej w kierunku wzgórza w celach zwiadowczych. Do tej pory nie mieliśmy jeszcze żadnego kontaktu z przeciwnikiem.
12.30

Dotarliśmy do wzgórza – udało nam się wejść na górę i rozstawić w celu obserwacji terenu. Przy okazji odpoczywamy po przemarszu. Z daleka słychać co pewien czas przeciwnika, nie ma jednak jeszcze kontaktu wizualnego z nim. Podchodzimy na dalszą część wzgórza.
13.00

Przeciwnicy podchodzą pod wzgórze od drugiej strony. Niestety zetknęli się z podchodzącym pod górę Scharfem, który oberwał kulką, podobnie jak Białas. Razem z 44 wycofujemy się i zajmujemy bezpieczne pozycje, z których możemy prowadzić ogień zaporowy na przeciwnika. W międzyczasie Sprinter z Dawidem obchodzą przeciwnika od prawej flanki, czyszcząc przy okazji prawie całe wzgórze. Posuwamy się delikatnie do przodu aż udaje nam się zabezpieczyć kolejne wzniesienie – tam ustalamy obronę miejsca aż do przybycia posiłków z respa. Pojawiają się sporadyczne kontakty w liczbie 1-2 osób, jednak ze względu na ułożenie terenu oraz naszą liczebność mamy nad nimi znaczną przewagę – wynik kolejnych starć jest przewidywalny. Żadnych kolejnych strat własnych.

 

14:00

Wracają do nas Scharf oraz Białas. W tym samym momencie nieco liczniejsze siły wroga próbują odbić po raz kolejny wzgórze. Dzięki przewadze terenowej nie pozwalamy podejść przeciwnikowi bliżej, kiedy część naszych schodzi ze wzgórza w celu oflankowania przeciwnika. Po wielu podejściach drużyny niebieskich, które dzielnie odpieraliśmy, w końcu odpuścili. Dawid ze Sprinterem ruszyli 30 metrów na przód wzgórza, aby sprawdzić teren – przy okazji znaleźli bonus w postaci kartki z informacją o położeniu jednej z kopalni uranu. Wiadomość ta została niezwłocznie nadana Kubie drogą GSM (aby uniknąć podsłuchów). Po dłuższej chwili wyruszyliśmy w kierunku kolejnych punktów, umiejscowionych na południowych obrzeżach mapy (czyli już blisko przeciwnika).

 

15.00

Znajdujemy kolejny punkt z kodem i ruszamy w kierunku kolejnego. Po drodze jednak napotkaliśmy kontakt, który okazał się liczniejszy od naszego oddziału – niezwłocznie go zerwaliśmy, przyjmując przy tym obronną pozycję na wypadek pościgu. Niebiescy jednak nie mieli zbytniego parcia na fragi i nie wyruszyli w poszukiwania (a może Vipery tak dobrze zadziałały?). W tym momencie zaczyna się dosyć długie i okrężne podejście pod kolejny punkt…

 

16.00

Udało nam się podejść na flankę przeciwnika, prawdopodobnie pod samo wyjście z jego bazy – kontakty były rozlokowane praktycznie wszędzie, więc zalegliśmy w bujnej roślinności. Chwilę później ktoś z nas został wykryty i ostrzelany, reszta odpowiedziała ogniem. Wszyscy oprócz mnie zostali wyeliminowani i wyruszyli w kierunku respa. Z racji na to, że zostałem sam, postarałem wyczekać na odpowiedni moment i nieco podrażnić przeciwnika kilkoma celnymi seriami w niczego niespodziewające się grupki. Sam jednak nie spodziewałem się, że będę otoczony praktycznie ze wszystkich stron i odgłos gearboxa HK ściągnie na mnie grad kulek. No cóż, co posiałem to moje. Wyszedłem na drogę i pojawił się delikatny problem z natury… orientacji w terenie. Tak to jest jak się idzie wedle Garmina przez większość drogi, nie zwracając uwagi na charakterystyczne punkty. Zaowocowało to nieco dłuższym spacerem do swojej bazy, który nazwałbym marszem kondycyjnym – przecież nawet na chwilę się nie zgubiłem!

 

17.00

Krótki odpoczynek w bazie – podniesienie morale wszelkimi batonami energetycznymi, nawodnienie się etc. Pakujemy się i wyruszamy w kolejny rekonesans.
17.40

Manewry Fedrunek 24H
Wedle Garmina znajdujemy się na punkcie… którego nie widać. Rozdzielamy się na dwie pary i przeczesujemy teren poszukując upragnionej kartki z kodem. Zamiast punktu udało mi się dostrzec coś cenniejszego punktowo – kopalnię uranu. Niestety świeciła się na niej już niebieska lampka, widoczny był także przeciwnik zmieniający flagę. Zamiast pokryć go ogniem nadaliśmy komunikat do reszty drużyny, który to proceder mógł przeciwnik usłyszeć. Okazało się, że nie była to pojedyncza jednostka… Całość skończyła się trafieniem Białasa oraz wzajemnym ogniem zaporowym. Walka ucichła na parę minut, jednak po krótkiej naradzie Niebieskich większe siły obsypały gradem kulek każdy krzak w okolicy 20 metrów – w tym także i mnie.

 

18.10

Krótki epizod z atakiem na naszą bazę, który udało się stłumić już w zalążku – większość przeciwników została wyeliminowana na pobliskich drogach, a reszta się wycofała. Wracamy z powrotem do siebie.
19.00

Formujemy większą ekipę i otrzymujemy rozkaz zdobycia kopalni nr 2. Mimo konkretnej przewagi liczebnej i ogniowej, ze względu na ukształtowanie kopalni bardzo długa wymiana ognia kończy się śmiercią większości naszej drużyny – w tym i medyków polowych. Przeżyłem ja ze Sprinterem – wycofaliśmy się do najbliższej kopalni bezpiecznej pozycji i włączyliśmy tryb krzaków.

22.00

Po długotrwałej ciszy na radiu zdecydowałem się zadzwonić do Scharfa, który znajdował się w bazie. Okazało się, że doszło do pewnej sprzeczki organizacyjnej i gra została zawieszona. Po ciemku wracamy do naszej bazy, gdzie korzystamy z przysługującej nam przerwy na spożycie posiłków, kawę i odpoczynek.

24.00

Manewry Fedrunek 24H
Wznowienie gry, wyruszamy z kolejnym szturmem na kopalnię nr 2 razem z drużyną RQS Airsoft – chłopaki mają noktowizory, a nawet i termowizję ;). Wynik potyczki jest do przewidzenia. Warto jednak zaznaczyć, że opór przeciwnika był naprawdę silny, a wymiana ognia i podchodzenie do samej flagi trwały bardzo długo. W końcu jednak pojawiła się upragniona zielona flaga oraz lampa na kopalni. Od tego momentu dynamika gry znacznie spada – rozstawiamy się w okolicach kopalni, regularnie pobierając uran o każdej pełnej godzinie.

 

2.00

Przenoszę się na samą kopalnię, gdzie rozstawiam się w pozycji obronnej i przeczekuję następne kilka godzin.

 

7.00

Przegrupowujemy się na kopalni i zarządzamy przerwę na kawkę i jadło – przeciwnik zdaje się zapomniał o naszym miejscu na mapie. Zbieramy ostatnie porcje uranu i patrolujemy jednocześnie pobliski teren.

 

9.00

Wracamy z powrotem do bazy, gdzie zostajemy oddelegowani do osadzenia umocnień w pobliżu „w razie W”. Chwilę później jednak słyszymy gwizdek, który był umówionym znakiem na wypadek ataku na naszą bazę. Szybko zrywamy się z naszego kawowego pikniku i nawiązujemy kontakt z licznym przeciwnikiem z dwóch stron. Mimo dużych strat, udało nam się utrzymać nasza bazę do końca gry, co niezmiernie ucieszyło dowódcę.

10.00

Oficjalne zakończenie gry – przyspieszone ze względu na porannych dezerterów, którzy się pojawili (a właściwie zniknęli) po obu stronach konfliktu. Po krótkich rozmowach udajemy się do domów by odespać 22 godziny ciągłej rozgrywki.

Kto wygrał 3 edycję Fedrunek 24H?

Oczywiście, że ten kto się najlepiej… my, Zieloni! Mimo początkowych wątpliwości i pewnych wpadek w terenie uzyskaliśmy przewagę punktową nad przeciwnikiem i zwycięstwo. Dziękuję za świetną rozgrywkę zarówno swojej drużynie, jak i przeciwnikowi który był bardzo wymagający w starciach. Na pewno nie zabraknie mnie na kolejnej edycji tych manewrów Fedrunek 24H – oczywiście po raz kolejny po stronie Zielonych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook