Maska Stalker EVO od Ultimate Tactical

Maska Stalker EVO od Ultimate Tactical – opis i wrażenia z użytkowania

Wraz z popularyzacją airsoftu drastycznie wzrasta liczba pytań o to, czy sześciomilimetrowa plastikowa kulka może wyrządzić szkody naszej twarzy, a szczególnie zębom. Odpowiedź brzmi – oczywiście, dlatego warto się na zapas odpowiednio zabezpieczyć, aby nie paradować w pracy/uczelni z niepełnym uśmiechem, czy też pokiereszowaną twarzą. Pada zatem kolejne pytanie – jak? W tym momencie z pomocą przychodzi nam maska Stalker Evo, produkcji Ultimate Tactical.

Materiały

Maska wykonana jest z następujących materiałów:

Nylonu – w prezentowanym modelu zastosowano nylon w kamuflażu A-TACS oraz oliwce ( na obszyciu krawędzi oraz mocowaniu do głowy. Wzór odwzorowany jest estetycznie, a materiał mimo chińskiego pochodzenia nie jest zbyt śliski, ani nie „świeci się”.

Stali – spleciona w siatkę i pomalowana również na oliwkowy odcień. W kontakcie ze skórą nie powoduje ona żadnych podrażnień, brak jakichkolwiek ostrych krawędzi. Sama siatka jest na tyle twarda, że nie jest łatwo zmienić jej kształt przy pomocy gołych rąk. Warto zwrócić uwagę, że kształt jest dobrze dopasowany do twarzy i nie wymaga poprawek (co często było wymagane w pozostałych konstrukcjach

Pod nylonową wstawką na policzkach znajduje się miękka, przyjemna w dotyku pianka, pokryta dodatkowo od wewnętrznej strony maski siatką dystansową, co ma na celu między innymi poprawienie cyrkulacji powietrza i zapobieganie parowaniu okularów, które jest ogromnym problemem w przypadku używaniu masek materiałowych (np. neoprenowych) czy też szali i grubo zwiniętych arafat.

Mocowanie maski wykonano z elastycznych, gumowych pasków, w odcieniu oliwkowym. Ich wykonanie nie wzbudza żadnych wątpliwości co do potencjalnej trwałości.

Regulatory i przejściówki wykonano z błyszczącego plastiku o oliwkowym odcieniu. Ich jakość wykonania nie jest najwyższa – widać drobne nadlewki, nie wydają się one również zbyt trwałe. Pewne jest natomiast, że poza sytuacjami bezpośredniego trafienia w elementy z tworzywa, czy też ich przypadkowego silnego ich nadepnięcia, powinny nam długo służyć.

Konstrukcja

Jako że istnieje wiele masek typu Stalker, warto wymienić elementy, którymi testowany model różni się od pozostałych dostępnych na rynku. Aby nie pobudzać Waszej wyobraźni tylko tekstem, porównam ją do typowego modelu Stalkera, który sam kiedyś zakupiłem (najprostszy produkt ACM).

Rzucającą się w oczy różnicą jest ilość użytej w masce siatki. W modelu Stalker EVO część siatkowa chroni jedynie usta, zęby i nos, a resztę twarzy osłania już pianka z siatką dystansową. Co najważniejsze – świetna cyrkulacja powietrza w czasie oddychania jest zachowana.

Stalker EVO

Co przez to zyskujemy? Przede wszystkim – komfort noszenia. Delikatna pianka na policzkach jest zdecydowanie milsza w dotyku niż zimna stalowa siatka.

Po drugie – komfort przenoszenia. Jeśli nosimy naszą maskę jako zapas w oporządzeniu na wypadek walk na bliskich dystansach – nie ma problemu, po złożeniu „uszek” maski uzyskujemy drobny przedmiot, który bez problemu zmieści się w kieszeni cargo naszego oporządzenia. W przypadku w pełni stalowych siatek musielibyśmy ją zginać, co może powodować powstawanie kanciastych krawędzi i dyskomfort podczas użytkowania.

Trzecia sprawa – model Stalker EVO nie wymaga doginania kombinerkami siatki dla lepszego dopasowania do twarzy.

Użytkowanie

Maska jest faktycznie o wiele wygodniejsza od jej w pełni metalowego odpowiednika. Podczas działań w terenie mieszanym, gdzie niekoniecznie chcemy ją cały czas mieć na twarzy, nie ma problemu by schować ją do kieszeni typu cargo, czy też do spodni. Ze względu na elastyczne taśmy, jej zakładanie i ściąganie jest bardzo proste, a ich dodatkowa regulacja pozwoli na jeszcze lepsze dopasowanie i zniwelowanie poczucia „uciskania” przez maskę.

Co do samego faktu noszenia ochrony twarzy – nie oszukujmy się, czuć cały czas, że mamy coś na niej, nie nazwałbym jednak tego znaczącym dyskomfortem. Jeśli chodzi o parowanie, to mimo materiałowych wstawek maski, podczas noszenia jej w połączeniu z polarową czapką i maszerowaniu przez teren nie doszło do efektu parowania okularów. Maska również pozytywnie działała na policzki, które były odizolowane od lodowatej bryzy – tu jednak pojawia się wątpliwość, czy latem nie będzie nam w tej masce zbyt gorąco i nie lepiej będzie powrócić do stalowej siatki. Samo składanie się do repliki również o wiele wygodniejsze jest w przypadku modelu Stalker EVO, ze względu na miękki materiał na policzkach, który dopasowuje się do kształtu kolby, a nie dystansuje twarzy strzelca od niej. Ogółem – jak na coś, co siedzi nam na całej twarzy podczas strzelania, jest naprawdę nieźle.

2 Komentarze

  1. D8 napisał(a):

    Wszędzie spotyka sie testy przy okularach, a jak to będzie z goglami? Osobiscie poszukuje maski, która nie bedzie nazbyt uwierała nos (niemal uniemożliwiając oddychanie) no założeniu jej na gogle/pod nie. inne nałożenie sprawia, że wygląda komicznie oraz nie spełnia w pełni swojego zadania…

  2. Misiek napisał(a):

    Pochodziłem w masce w lecie, w temp. około 30 stopni. Dochodzę do wniosku, że miękka, materiałowa maska nie musi być tak mocno dociśnięta do twarzy. żeby nie przeszkadzać w celowaniu. Dzięki temu w praktyce w masce z materiału twarz pociła mi się mniej, niż w tej w całości wykonanej ze stali.
    Jedyna wada, jakiej się dopatrzyłem w porównaniu z maską stalową to to, że materiał nie naciska tak mocno na twarz (co jest wygodniejsze dla twarzy i przy kolbie), ale przez to siła pasków regulujących skupia się na sprzączkach, które bardziej uciskają w uszy. Jeszcze nic z tym nie robiłem, ale chyba spróbuję tak przeszyć paski, żeby regulacja była bliżej potylicy, albo w ogóle ustawię tak jak chcę, zaszyję na stałe i wywalę plastikowe regulatory.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook