Moje EDC – okiem Złowrogiego Knura

Moje EDC

Ostatnio panuje w środowisku taktyczno-survivalowym gigantyczna moda na określanie wszystkiego co się nosi ze sobą jako EDC, z angielskiego Every Day Carry, czyli Noszenie Codzienne. Generalnie termin oznacza cały szajs, który nosimy codziennie ze sobą (co jest raczej oczywiste), a który ma nas w społeczeństwie wypozycjonować jako Owczarka w świecie Owiec.

Właściwie po co to wszystko? Na co to komu? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Przede wszystkim, nie mogę się wypowiadać za innych, ale dla mnie tzw. EDC, czyli to noszę przy sobie jest formą zabezpieczenia przed uczuciem bezradności. Nienawidzę się tak czuć. Lubię móc sobie poradzić w codziennych sytuacjach, nawet najprostszych, które wymagają jakiegoś narzędzia.

Swoje EDC dzielę na linie, tak jak oporządzenie. Każda linia ma inną filozofię, inne zastosowanie. Staram się nie przesadzać, utrzymywać wszystko maksymalnie prosto. Najbardziej nie lubię jak ktoś się chwali jak nosi przy sobie tonę dziwnych rzeczy i nawet nie potrafi wytłumaczyć dlaczego to robi. Robi to, bo tak jest fajnie.

Pierwsza linia – odzież

Wiele osób pomija tą kwestię. Ale po co mi super nóż do przeżycia w trudnych leśnych warunkach, jeśli nie mam na sobie odpowiedniej odzieży, która zapewni mi chociaż komfort termiczny? Bardzo często na ulicy widzę ludzi, którzy nie są przygotowani na warunki pogodowe. W słonecznie dni nie mają okularów przeciwsłonecznych, a w czasie deszczu chodzą z parasolkami. Wchodząc w temat parasolki uważam, że jest to najgłupsze co można nosić ze sobą. Nie chroni dobrze przed deszczem, blokuję swobodę ruchów, zajmuję rękę i denerwuje ludzi w około. Ale nie o tym. Wracając do linii:

  • Przede wszystkim buty – głównie używam butów trekkingowych, a w lecie lekkich, miejskich. Osobiście polecam dostosować to pod siebie, jeśli ktoś lubi chodzić w adidasach to niech chodzi. Dla mnie najważniejszym aspektem jest tutaj fakt, czy jestem w stanie komfortowo przejść z jednego końca miasta na drugi w razie nagłego załamania pogody.
  • Spodnie – tutaj, oczywiście lubuję się we wszelkich taktycznych wynalazkach, szczególnie w spodniach Helikona. Również uważam, że spodnie z Decathlonu, różne Solongo są bardzo wygodne i praktyczne. Przede wszystkim muszę mieć boczne kieszenie, bez tego nie wyobrażam sobie życia :O
  • Kurtka – staram się nosić ze sobą kurtkę dodatkową w plecaku. Choć to nie zawsze wychodzi.

Przede wszystkim stawiam na odzież wygodną, odporną na zabrudzenia, praktyczną i lekką.

Druga linia – kieszenie

Tutaj jest tego więcej.

  • Nóż – w tym momencie jest to Ortalio RAT II. Wybrałem ten model jako posiadacz trochę większych rąk, ponieważ leży on lepiej w moich rękach. Nóż ten mam zawsze przy sobie, nawet jak ubieram garnitur i idę na wesele. Facet bez noża jest… no nie jest fajny.
  • Multitool – aktualnie Leatherman Wingman. Wersja z klipsem pozwala go wygodnie nosić, nie jest specjalnie ciężki, nie przeszkadza. Pozwolił mi do tej pory wykonać 100% rzeczy, które od niego potrzebowałem w warunkach polowych. Dzięki bardzo dobrej konstrukcji awaryjnie może służyć jako młotek.

Leatherman Wingman

  • Portfel – od Baribala. Bardzo fajny, prosty portfel.
  • Zegarek – Casio W-735H, wodoodporny, twardy. Drugi mój Casio w życiu, poprzedni przeżył ponad 10 lat i po prostu mi się znudził.
  • Surival braclet musi być!
  • Dodatkowo, chyba najbardziej przydatnym elementem tej linii jest apteczka EDC, którą zawsze noszę ze sobą. Już kilkakrotnie zdarzało mi się jej używać na ulicy, gdzie musiałem udzielić komuś pierwszej pomocy. Zawsze zachęcam głęboko przede wszystkim do wyszkolenia się w podstawach pierwszej pomocy oraz zdobyciu się na odwagę aby reagować w sytuacjach tego wymagających. I zdecydowanie polecam noszenie apteczki. Nawet poczęstowanie kogoś kawałkiem plastra to pomoc, która może dużo dać 🙂

Apteczka aktualnie to Apteczka EDC z oferty SurvivalTech. Bardzo dobra, nigdy mnie nie zawiodła, polecam szczerze!

Apteczka SurvivalTech

Trzecia linia – nerka

Aktualnie noszę mini nerkę EDC od Baribala, wcześniej nosiłem większą wersję, ale niestety jest ona przeogromna i się nie nadaje do codziennego wyjścia na miasto. Po prostu jest zbyt duża i ciężka. Dlatego zamówiłem mniejszy model, duży pozostawiając na dłuższe wyjazdy.

Aktualnie noszę w niej:

  • Krzesiwo – do awaryjnego rozpalania ognia
  • Środki przeciwbólowe – zawsze się przydają
  • Latarkę G-Light B250– niewielka, poręczna i wystarczająco silna
  • Czołówkę PETZL Tikkina 2 – gdy potrzebuję mieć wolne obie ręce
  • Spork – absolutnie nieodzowny element mojego EDC
  • Ostrzałkę do noży Lansky

EDC

  • Microfibrę do okularów
  • Kartę od Victorinoxa
  • Notatnik wodoodporny
  • Długopis
  • Parę trytek – najlepszych przyjaciół airsoftowca
  • Zapalniczkę z customowym grawerem

Ku przygodzie!

Ten prosty zestaw sprawia, że jestem w stanie poradzić sobie w większości zdarzeń, jakie spotykają mnie w mieście. Dla mnie lekko, poręcznie i bez przesady. A przede wszystkim praktycznie. Kiedyś miałem niesamowitą tendencję do noszenia rzeczy zbędnych. Ostatnio, wraz z modą taktyczną, minimalizuję ilość noszonych rzeczy do tego, czego faktycznie używam. I Wam również to polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook