Multitool Leatherman Wingman – idealny do EDC

Multitoolu… ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto Cię stracił. Zdarzało mi się kilka razy tracić toola w  rozmaitych wypadkach losowych i za każdym razem mijało maksymalnie kilkadziesiąt godzin od pojawienia się w kieszeni nowego egzemplarza. To jedna z takich rzeczy, których gdy raz zacznie się używać, nie sposób już przestać. Każdy niedowiarek, którego znam (a kiedyś sam się do takowych zaliczałem) i który twierdził, że „przecież to się nie przydaje”, po czasie zaczyna jakimś zrządzeniem losu jednak multitoola używać i przekonuje się, że bez tego jak bez ręki. Leatherman Wingman to moja skrzynka narzędziowa w kieszeni.

 

Narzędzie do EDC

Jestem zwolennikiem minimalizmu sprzętowego. Jeśli czytaliście jeden z moich tekstów o EDC wiecie zapewne, że staram się nosić przemyślane i jak najbardziej praktyczne EDC, bez żadnych krzesiw, piłek strunowych, tarpów i innego łajna. Jednak gdybym stanął przed koniecznością wyrzucenia wszystkich moich gadżetów do śmieci i musiał stawić czoła post-atomowej przygodzie w samych gaciach i z jednym tylko przedmiotem – bez zastanowienia byłby to multitool.

Multitool Leatherman Wingman w moim EDC
Multitool Leatherman Wingman w moim EDC

 

Zdecydowałem się na opisanie Wam modelu o nazwie Wingman. Ktoś może zakrzyknąć: „a to biedak, pewnie Wingman bo najtańszy!”. Jest to prawda, Leatherman Wingman jest jednym z najtańszych modeli z pełnowymiarowej kolekcji. Jednak o dziwo jego funkcjonalność jest tak znakomita, że pomimo regularnie wracających chęci na zakup nowego, droższego i bardziej dopasionego toola… i tak pozostaję przy Skrzydlatym Człowieku bo najbardziej mi on odpowiada.

Zanim przejdę do omówienia poszczególnych funkcji, kilka słów ogólnych. Leatherman Wingman jest w porównaniu do mocniejszych modeli Leathermana stosunkowo lekki i kompaktowy. Widywałem miejskich komandosów, którzy nosili foldery zbliżone wielkością do Wingmana albo i większe. Pamiętajmy, że mam cały czas na myśli segment tooli „pełnowymiarowych”, bez maluchów typu Leatherman Squirt czy jakieś zabawki od True Utility.

Wyposażono go w klips, dzięki któremu można wpiąć narzędzie np. w krawędź kieszeni spodni. Swego czasu przestałem zupełnie nosić folder kosztem właśnie toola trzymanego w kieszeni, jednak takie rozwiązanie nie do końca się sprawdziło pod względem komfortu i wróciłem do sprawdzonego ustawienia – folder w spodniach, tool w nerce. Był też problem z klipsem w moim pierwszym egzemplarzu (a miałem w sumie trzy różne) i trzymał bardzo słabo. Owszem, dało się go odkręcić i dogiąć, ale tak czy siak potrafił się luzować i nie trzymał dość pewnie. Do Wingmana nie dostajemy w zestawie żadnej pochewki, ale jak wspomniałem – jego gabaryty i klips spokojnie pozwalają go przenosić bez pomocy takich gadżetów.

 

Klips Leathermana

 

Narzędzia

Dobra, przejdźmy zatem do konkretów, czyli opisu narzędzi, które kryje w sobie Leatherman Wingman.

 

Kombinerki.

No cóż, podstawowa i najważniejsza funkcja całego multitoola. To właśnie wokół kombinerek została dobudowana cała reszta, dzięki czemu powstało narzędzie zdolne do detronizacji od wielu lat miłościwie nam panującego scyzoryka. Kombinerki w Wingmanie mają super funkcję której brak w kilku dużo droższych modelach, a mianowicie sprężynują. Naprawdę ułatwia to operowanie kombinerkami. Są to kombinerki uniwersalne + płaskie, posiadają oczywiście przecinak do drutu (niewymienny).

 

Kombinerki w Wingmanie
Kombinerki w Wingmanie

 

Nóż

Wingman posiada blokowane ostrze o dość praktycznym szlifie, którym można wykonać wiele podstawowych prac jakie wymagamy od noża. Posiada on niestety częściową serację, czyli innymi słowy upośledzenie – zdecydowanie wolę powierzchnię równo tnącą na całej długości noża. Dość dobrze trzyma ostrość, niestety przez serację ostrzenie bywa utrudnione.

 

Nóż z seracją

 

Nożyczki

Kolejna bardzo przydatna rzecz, komuż nie zdarzyła się nagła potrzeba obcięcia nitki, kartki, paznokcia, czy czegokolwiek wymagającego większej precyzji niż ta jaką oferuje nóż. Podobnie jak kombinerki, również nożyczki są sprężynujące – detal, ale bardzo ułatwiający pracę. Podobnie jak nóż są one blokowane i dostępne od zewnątrz – bez potrzeby otwierania całego toola.

 

Ostre nożyczki

 

Nóż do paczek

Bardzo ciekawe narzędzie. Bardziej niż nóż nazwałbym to hakiem, albo ostrzem. W teorii służy do bezpiecznego rozcinania paczek, blistrów, etc. Chyba nigdy nie użyłem tego zgodnie z przeznaczeniem, ale fajny bajer dla osób które często mają potrzebę cięcia taśm i kartonów. Wbrew pozorom taka praca potrafi dość szybko stępić nóż.

 

Otwieracz do puszek + otwieracz do butelek

Klasyka, musiały się tu znaleźć. Częściej jednak otwieram butelki po prostu o krawędź złożonego toola zamiast dobierać do właściwego otwieracza.

 

Przyrząd do zdejmowania izolacji

Ani razu nie użyłem, ale może komuś się przydaje.

 

Pilnik

Krótki i kiepski, 2/10.

 

Ostrze do paczek + pilnik + otwieracz + przyrząd do zdejmowania izolacji

 

Miarka (1,5 cala/3,8 cm)

Umieszona na pilniku. Króciutka ale zawsze coś.

 

Miarka

Śrubokręty

Rewelacyjny krzyżak! Obsłuży mniejszą i większą śrubę. Do tego 2 płaskie – wąski i szeroki. Top 3 pośród funkcji z jakich najczęściej korzystam w Wingmanie. Fajną opcją na wydłużenie ramienia śrubokręta jest rozłożenie toola do połowy (foto).

 

śrubokręty
śrubokręty

 

Można się wtedy dostać w szersze, ale trudniej dostępne miejsca. Korzystanie ze śrubokrętów nie jest może zbyt wygodne z racji ich umiejscowienia, ale takie uroki tooli. Ostatnio Gerber postanowił coś z tym fantem zrobić wyruszając model Center-Drive. Ze śrubokrętem umieszczonym po rozłożeniu bliżej osi toola – fajny patent.

 

Multitool to nie tylko narzędzia

Poza powyższymi należy pamiętać o czynnościach jakie możemy wykonać multitoolem… nie korzystając z żadnego narzędzia, ale jedynie z wyobraźni. Niech to będzie wspomniane już przeze mnie otwieranie butelek kantem, ale np. bardzo często zdarza mi się używać złożonego Wingmana jako prybara czy młotka. Oczywiście w skali mikro, ale do wbicia czy wybicia czegoś się nada – wystarczy odrobina wprawy. 😉

 


 

Czego mi brakuje w Wingmanie? Tak naprawdę jednej, jedynej rzeczy. Gniazda do bitów. Bardzo często korzystam w pracy np. z imbusów, hexów, czy drobniejszych krzyżaków niż ten wbudowany i idealnym uzupełnieniem byłaby możliwość korzystania z bitów. To już jednak modele droższe i wciąż zastanawiam się czy warto jednak zmienić wiernego Wingmana na większy i cięższy model tylko dla obsługi bitów.

 

Leatherman Wingman – podsumowanie

Podsumowując – Multitool Leatherman Wingman póki co sprawdza się idealnie i nie zamieniłbym go na nic innego. Żaden SOG, żaden Gerber – pomimo fajnego marketingu i niezgorszych opinii nie zdetronizuje u mnie Leathermana i myślę, że wielu ludzi podziela ten pogląd. No… może Swisstool od Victorinoxa gdzieś tam mi chodzi po głowie, ale to już temat na inną bajkę.

Pamiętajmy też o dużym wsparciu jakim obdarza swoje produkty Leatherman. 25 letnia gwarancja – i to działająca, co dokumentują liczne historie opisywane w Internecie. Pomimo tego, że widywałem zdjęcia uszkodzonych tooli Leathermana, to jednak mam pełne zaufanie do tego kawałka stali, że nie zawiedzie mnie w potrzebie.

 

Bullet-Stopping Wave Saves Soldier’s Life

Źródło: http://www.leatherman.com

Wady i Zalety:

+ świetne funkcje

+ rozsądna cena

+ kompaktowe wymiary i  niska waga

+ sprężynujące kombinerki i nożyczki

 

– klips słabo trzyma

– ostrze z seracją

– tęsknota za bitem

1 Komentarz

  1. wiciok napisał(a):

    Mam już od dłuższego czasu Wingmana i drugi raz bym go nie kupił. Kombinerki są dobre, prawda – aczkolwiek jeśli potrzebujemy przyłożyć trochę więcej siły, to gołą ręką się nie da, z racji wżynającej się rękojeści. Krzyżak ma świetny kształt, ale jest zwyczajnie za miękki. Główne ostrze to porażka, do użytku nadaje się w zasadzie jakieś 3cm – plus dochodzi do tego ogromny BP (zależy od sztuki, ale to jest typowe dla tego modelu). Nożyczki są i działają, ale nie umywają się do tych z Victorinoxów. Otwieracz bardzo słaby – wygina i niszczy kapsle, ciężko coś otworzyć za jednym razem. Śrubokręt płaski jest najczęściej za duży do większości zastosowań – brakuje czegoś mniejszego. Pilnik taki sobie. Zamiast haka wolałbym coś bardziej użytecznego. Na plus dostęp do noża i nożyczek z zewnątrz. Problem klipsa znika po podłożeniu pod niego podkładki.
    To nie jest zły tool, ale za jakieś 130zł. Przy obecnej cenie (180zł) nie dołożenie 80zł do Rebara to IMHO bardzo, bardzo duży błąd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook