Człowiek w las, kleszcz w las – kilka słów o środkach na insekty

Repelenty, czyli jak zabezpieczyć się przed kleszczami

Inspirując się klasykiem – kleszcz jaki jest, każdy widzi. My airsoftowcy, z racji na sport jaki uprawiamy jesteśmy na te małe bestie bardzo narażeni, ponieważ bytują one głównie w lasach i na łąkach –naszych ulubionych miejscówkach 😉 Samo ugryzienie jest bezbolesne, a właściwie nieodczuwalne, jednak może nieść na sobą opłakane skutki, których ryzyko rośnie po upłynięciu ok. 12h, jeśli nie zdążymy się pozbyć szkodnika. Kleszcze mogą być nosicielami wielu chorób, z których największe zagrożenie stanowią dla nas kleszczowe zapalenie opon mózgowych oraz borelioza.

Pajęczaki te szukają swojej ofiary korzystając z tzw. narządu Hallera, który wykrywa zapach oraz wilgoć, przez co zapocony airsoftowiec stanowi dla nich atrakcyjnego potencjalnego żywiciela. Żeby uniknąć wykrycia przez, musimy w jakiś sposób zamaskować wymienione czynniki lub użyć środka odstraszającego – wtedy nas po prostu zignoruje. Podobnie sprawa wygląda w przypadku komarów oraz innych uprzykrzających życie w lesie owadów. W niniejszym tekście dowiecie się co nieco o dostępnych środkach zabezpieczenia się przed niechcianymi ukąszeniami. Zapraszam do lektury 😉

Odpowiedni ubiór

To przede wszystkim. Wybierając się do lasu najlepiej, żebyśmy dobrali ubiór tak, aby zakryć jak najwięcej naszego ciała – długie spodnie, długi rękaw, wysokie buty. Kleszcze przesiadują zwykle w wysokich trawach i niższych krzewach, więc dobrym rozwiązaniem byłoby również włożenie nogawek spodni do butów, co uniemożliwi im wejście na skórę naszych nóg i rozpoczęcie wędrówki po ciele w poszukiwaniu miejsca do ukąszenia.

Olejki eteryczne

Na przykład takie jak goździkowy, z drzewa herbacianego, z trawy cytrynowej, mięty pieprzowej. Można je rozcieńczyć przy pomocy oleju roślinnego i rozprowadzić po skórze. Charakterystyczne zapachy olejków teoretycznie powinny odstraszyć czające się na nas kleszcze. W skrócie – chałupnicza metoda. Pod wielkim znakiem zapytania stoi jednak trwałość tego rozwiązania, więc odradzam je, chyba że ktoś bardzo lubi ładnie pachnieć na wypadach do lasu 😉

Permetryna

Bardzo skuteczna trucizna, która ma za zadanie zabić kleszcza, który zdecydował się wejść na nasze ubranie. Ze względu na wysoką toksyczność – używa się go jedynie do impregnacji ubrań, nigdy na skórę! Permetryna jest w postaci ciekłej bardzo szkodliwa dla kotów, dlatego należy trzymać nasz roztwór oraz dokonywać samej impregnacji ubrań z dala od zwierzaka – np. w piwnicy. Po wysuszeniu zaimpregnowanego ubrania nie stanowi ono już zagrożenia dla niczegokolwiek, oprócz kleszczy. Sama impregnacja jest bardzo prosta w wykonaniu. Należy zakupić koncentrat (najczęściej 25%) i rozcieńczyć go przy pomocy wody w proporcji 10 lub 20ml substancji na 0,5 litra wody (w zależności czy chcemy uzyskać rozwór 0,5% czy 1%) i spryskać dokładnie powstałym produktem nasze ubranie, po czym poczekać min. 3 godziny do pełnego wyschnięcia. Czynność należy powtarzać co kilka tygodni.

repelenty

Repelenty

Najpopularniejsza metoda. Różni się od permetryny jedną zasadniczą rzeczą – repelenty jedynie mają za zadanie odstraszyć szkodnika, natomiast permetryna – zabić. Obecnie produkowane repelenty mogą mieć w składzie różne substancje aktywne, takie jak:

DEET – odstrasza komary i kleszcze zapachem, jednak nie maskuje dla insektów wydzielanego przez nas dwutlenku węgla, najczęściej stosowany w stężeniu od 5% do 50% (powyżej tej wartości nie stwierdzono znaczącego wydłużenia czasu działania). Przykładowo, środek o zawartości 25% powinien wystarczyć na około 8 godzin ochrony użytkownika. Przy korzystaniu z tego repelentu należy bardzo uważać na tworzywa sztuczne, dla których substancja ta jest szkodliwa (np. powoduje matowienie się wizjera z okularów, czy też wżera w plastiki z repliki). W środowisku bushcraftowym zdarza się usłyszeć opinię, że DEET jest bardziej skuteczne w walce z komarami niż kleszczami. Osobiście używam takich środków i jeszcze (odpukać!) nie przyniosłem kleszcza z lasu, a trochę się już strzelam. Obecnie DEET jest najbardziej popularny repelentem na rynku, ze względu na dobrą czasową wydajność oraz potwierdzoną wieloma badaniami nieszkodliwością dla człowieka.

IR3535 – również powszechnie stosowany w środkach na owady, działa odrobinę krócej niż DEET. Tak samo szkodliwy dla tworzyw sztucznych. Ma odrobinę inny zapach niż DEET, przez co może bardziej przypaść do gustu niektórym użytkownikom (o ile ktoś zwraca na to uwagę?). Sposób działania jest praktycznie identyczny jak wyżej opisany DEET, w produktach firmy Foresta stosowany jest w stężeniu 20% wraz z 30% stężeniem DEET.

ikarydyna – co najważniejsze względem DEET i IR3535 – nie rozpuszcza plastików. Działa zdecydowanie mniej podrażniająco oraz posiada mniejsze ryzyko wystąpienia alergii niż pozostałe środki. Produkty występują w stężeniach do 20%. Działanie – takie samo jak powyższe.

Warto również wspomnieć, że wymienione wyżej repelenty zostały oficjalnie polecone przez EWG (Environmental Working Group).

Skoro teorię mamy za sobą – przejdźmy do opisu dwóch przykładowych produktów.

Ultrathon – 25% DEET

Ultrathon otrzymujemy w wygodnej w przenoszeniu puszcze z dyszą do rozpylania, która dodatkowo posiada blokadę uniemożliwiającą przypadkowe rozlanie produktu podczas przenoszenia. Na opakowaniu widnieje estetycznie wykonana etykietka zawierająca wszystkie niezbędne dla użytkownika informacje:

– opis sposobu aplikacji
– skład produktu
– ostrzeżenia dotyczące sposobu przechowywania – nie polecam zostawiać puszki w aucie na słońcu na cały czas trwania strzelanki
– ewentualne skutki oboczne stosowania i pierwsza pomoc

Ultrathona można używać zarówno na skórę jak i na ubrania, z czego nie zaleca się używania środka na skórze przykrytej ubraniami. Osobiście przed wyjściem w teren zaaplikowałem go zarówno na skórę jak i na umundurowanie – mimo 8,5h bytowania w tym stroju przy wysokiej aktywności fizycznej (strzelanka ;)) nie zauważyłem jakichkolwiek podrażnień skóry. Spray nie wyrobił żadnych szkód zarówno na bawełnianych spodniach Redwood, ani na koszulce Under Armour, która w składzie posiada 84% poliestru i 16% elastanu.

Warunki testowania produktu nie były łatwe – było duszno, grzało słońce, a w lesie panowała wilgoć. Ze względu na dużą dynamikę manewrów również mocno się pociłem. Mimo tych czynników, które mogły potencjalnie mocno wpłynąć na skuteczność środka, spisał się on znakomicie – mimo chmar komarów w okolicy żaden nie odważył się ugryźć ;). Koło 7 godziny od aplikacji produktu owady zaczynały się mną powoli coraz bardziej interesować, jednak wciąż nie doszło do jakiegokolwiek ukąszenia. Z tego względu uważam, że podane na opakowaniu 8 godzin skuteczności to faktyczne maksimum, po którego osiągnięciu należy ponownie zaaplikować produkt, żeby cieszyć się jego pełną skutecznością.

Jeszcze co do wskazówek użytkownika – jeśli opryskujecie skórę, to polecam po aplikacji produktu umyć dłonie – mają one największy kontakt z oporządzeniem, dla którego części DEET jest szkodliwy.

Mugga – 20% DEET

Mleczko Mugga otrzymujemy w o wiele bardziej poręcznym (ale i oczywiście odpowiednio mniejszym) 50ml opakowaniu, na wzór popularnych antyperspirantów (roll-on). Sposób aplikacji jest kompletnie inny niż Ultrathona – tutaj smarujemy powierzchnię ciała przy pomocy mleczka. Na opakowaniu brak jakichkolwiek przeciwwskazań przeciwko stosowaniu środka pod ubraniami. Informacje jakie zastaniemy to:

– zastosowania produktu
– skład
– instrukcje postępowania z odpadami
– sposób użycia i środki ostrożności
– sposoby pierwszej pomocy

Warto jednak w dalszym ciągu mieć na uwagę szkodliwość środka Mugga wobec tworzyw sztucznych. Produkt przetestowałem w trochę mniej airsoftowych warunkach, a mianowicie – na działkowym grillu ze znajomymi, skąd bardzo często wracamy obsypani śladami po komarach ;). Według informacji na opakowaniu substancja powinna zapewniać ochronę przez 7 godzin i tak się stało – od godziny 18 do 1 w nocy nie zaznałem żadnego ukąszenia przez komara, jednak podobnie jak w przypadku Ultrathona – po pewnym czasie (ok. 6-6,5 godziny) owady coraz bardziej interesowały się moją obecnością i wypadałoby drugi raz nałożyć na skórę produkt.

Podsumowanie

Z moich osobistych doświadczeń – najlepiej w airsoftowych warunkach spisują się repelenty zawierające DEET w stężeniu co najmniej 20%. Wszystko poniżej tej wartości działa zdecydowanie zbyt krótko i za mało intensywnie, dlatego zdecydowanie odradzam typowe „marketowe” (chociaż i Ultrathona zdarzało mi się znaleźć w zwykłym sklepie) produkty. Działając na podmokłym terenie na początku lata (kiedy to temperatura powietrza wynosiła około 30*C) zostałem dosyć sowicie pogryziony przez komary, którym środek o niskim stężeniu DEET (15%) zdawał się praktycznie nic nie robić. W przypadku środków >20% DEET nic podobnego nie miało miejsca.

Jeśli wybieracie się na dłuższe manewry – koniecznie zabierzcie ze sobą wasze repelenty i stosujcie je co ok. 7-8 godzin, aby zagwarantować sobie odpowiednią ochronę. Nawet środki zawierające 50% DEET wciąż gwarantują maksymalnie 9 godzin działania. Polecam również połączenie DEET z impregnacją munduru przy pomocy permetryny – powinno to zagwarantować maksymalną skuteczność przeciwko naszemu największemu leśnemu przeciwnikowi – kleszczom.

A czego Wy najczęściej używacie i co u Was sprawdza się najlepiej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook