Snajper – to brzmi dumnie.

Mimo, że dawno temu na blogu pojawił się już jeden krótki wpis dotyczący tematyki snajpera w asg, dziś znów kilka słów na ten temat. Tym razem subiektywnym okiem na tę sprawę spojrzał Wroobel. Zapraszam do lektury.

Podczas moich airsoftowych początków przez głowę kilkakrotnie przeszła mi myśl o karierze w roli strzelca wyborowego czy jak kto woli snajpera ( w airsofcie często i tak sprowadza się to do jednego).
Myśl ta, jak większość moich genialnych pomysłów, została zapomniana z taką samą łatwością z jaką się pojawiła.
Na moje szczęście, gdyż młody airsoftowiec we wspomnianej wcześniej roli strzelca wyborowego to najczęściej porażka bardziej widowiskowa, niż przegrane mecze naszych piłkarzy.
Dziś właśnie kilka słów o moich osobistych odczuciach w tej materii. Odczuciach zapewne zupełnie mylnych. Fortunnie żyjemy w pięknym kraju, który zapewnia całą gamę swobód obywatelskich w tym prawo do posiadania, a nawet więcej: wyrażania, własnego zdania. Byleby to zdanie było poprawne politycznie.

Gdy ja, stary airsoftowy dziadek o nienowoczesnym podejściu do asg, stawiałem swoje pierwsze militarne kroki rynek wyglądał zupełnie inaczej.
Przede wszystkim ceny AEG`ów były dużo wyższe w stosunku do cen bardziej popularnych wtedy „pompek”.
Z drugiej strony na rynku coraz więcej było replik sprężynowych, które odwzorowywały snajperskie. Ich cena była niewątpliwe niższa od niezwykle pożądanych jeszcze kilka lat temu elektryków.
Pamiętam jak sam w pewnym momencie rozważałem kupno snajperki. Wszak nic prostszego jak kupić karabin i zostać świetnie wyszkolonym, idealnie zamaskowanym i doświadczonym snajperem.

Teraz ceny replik mocno się obniżyły, tym bardziej zatarły się, głównie za sprawą chińskich producentów,  różnice cenowe miedzy replikami sprężynowymi  i  AEG`ami,  Argument ceny zatem odchodzi do lamusa.
Nie zmienia to jednak faktu, że fach snajpera nadal jest bardzo chwytliwym tematem.
Nawet ludzie o najbardziej uczciwymi podejściu do airsoftowego strzelania chcą jak najwięcej trafiać i jak najmniej być trafianym.
I nic w tym złego, jeśli nie czyni to z delikwenta terminatora. Strzelanie z ukrycia, z dalekiej odległości, będąc praktycznie niewidocznym dla przeciwnika idealnie zapewnia wysoki współczynniki trafiania do bycia trafianym. Do tego dochodzi ów przerażający obraz snajpera wykreowany przez filmy akcji, w których to każdy snajper to maszyna zdolna w pojedynkę wybić całą kompanie wroga.
Niestety rzeczywistość jest zupełnie inna, zwłaszcza ta airsoftowa.

tak powinien wyglądać snajper
źródło: surmenskiesilyobronne.wordpress.com

Głównym problemem, przynajmniej w mojej ocenie, jest podejście ludzi. Jest mnóstwo barier technicznych, o których wspomnę później, niemniej jednak to jak będzie wyglądało nasze „snajperstwo” zależy tylko i wyłącznie od nas samych.
Od naszego podejścia i wczucia sprawę. Od tego na ile chcemy się poświęcić by uzyskać ciekawy efekt. Duży wpływ na sukces ma bowiem wyszkolenie, umiejętność maskowania ( i nie chodzi tu o umiejętność kupna najlepszego ghillie suit na rynku), zgranie ze spoterem ( o ile w ogóle go „używamy” ) czy po prostu doświadczenie.

Warto również zwrócić uwagę na coś co ja nazywam „predyspozycjami do wykonywania zawodu”.
Niektórzy ludzie, nawet mimo najszczerszych chęci, nie nadają się na określone stanowiska.
Najlepiej wychodzi nam to, co lubimy robić. Jedni lubią dźwięk 120 strzałów na minutę, najlepiej zwieńczony opustoszeniem magazynka; dla nich nie karabin wyborowy, a m249 i wprawianie się w stosowaniu ognia zaporowego.
Inni jednak lubują się w eliminacji przeciwnika za pomocą jednego strzału.
Bycie snajperem wymaga cierpliwości; na polu airsoftowym z pewnością mniejszej aniżeli w świecie realnym, ale wymaga.
Nie mówimy tu o kilku albo nawet kilkunastogodzinnym leżeniu w ukryciu oczekując na cel, ale dla niektórych problemem i powodem do znudzenia może być nawet półgodzinny brak dynamicznej akcji.
Jak zatem łatwo zauważyć nie wszyscy nadają się do tego by snajperem być.

często jednak wygląda właśnie tak…
źródło: http://tigergruppen46763.deviantart.com

Samo kupno karabinu wyborowego jeszcze o niczym nie świadczy, to zaledwie wierzchołek góry lodowej, która jest cholernie wielka.
Warto się tu skupić chociażby na kwestii umundurowania. Doskonale rozumiem dobre chęci wszystkich, którzy próbują sami zrobić sobie GS ( ghillie suit ), ale przykro się patrzy na kilka skrawków materiału przyczepionych do worka jutowego.
Owszem da się własnoręcznie wykonać porządne maskowanie, ale potrzeba do tego naprawdę sporo talentu.
Widziałem na własne oczy solidne i efektowne GS, dużo jednak częściej widzę tylko nieudolne próby zrobienia czegoś co GS może jedynie przypominać.
Mówiąc krótko, najczęściej trzeba zapłacić za profesjonalny strój, zapłacić i to niemało.
Wróćmy jednak do samego karabinu , którego istotą jest dużo większy względem karabinów szturmowych zasięg. Zwiększanie zasięgu wiąże się bezpośrednio z tuningiem. To tylko dwa podstawowe problemy techniczne, a gdzie kwestia malowania broni czy chociażby doboru optyki.

Ciśnie się na usta stwierdzenie, że snajper w dobrym wykonaniu wiąże się z ogromnymi nakładami finansowymi i jest to stwierdzenie jak najbardziej prawdziwe. Nie podlega dyskusji fakt, że wybierając te drogę airsoftowej kariery na pewno nie zaoszczędzimy. Wręcz przeciwnie…

Konkludując wybór stawiania pierwszych airsoftowych kroków w roli snajpera to bardzo często robienie krzywdy samemu sobie.
Taka opcja w gruncie rzeczy wcale nie jest tańsza niż popularny szturm, a często nie pasuje do naszych oczekiwań w myśl, których największa zabawa jest podczas iście filmowej wymiany ognia.
Człowiek leżąc i czekając na potencjalną ofiarę stwierdza, że to wcale nie jest takie fajne jak mówili koledzy i najczęściej nabiera antypatii do tego ( o zgrozo ) „sportu”.
Chciałoby się zatem rzec, iż to zajęcie  dedykowanie dla zdecydowanie bardziej doświadczonych graczy, szkoda tylko, że często ci „doświadczeni gracze” to panowie po 40-tce, z niemałym brzuszkiem, którym nie do końca chce się ganiać z karabinkiem szturmowym, a ich główne umiejętności to umiejętność wydania niebotycznej sumy na upgrade swojego karabinu do granic rozsądku, tak żeby nawet trochę nie musieć się wysilać i móc „kosić” wszystkich samym zasięgiem.

 

6 Komentarze

  1. Marcin napisał(a):

    Witam!
    Jak najbardziej zgadzam sie z powyższym tekstem.Chciałem tylko dodać że często osoby w wieku (13-25) kupując karabin wyborowy za 400zł,myślą ,że ten karabin to ósmy cud świata. Niestety -mylą się,aby karabin wyborowy(tudzież snajperka) “wybijała się” osiągami poza AEG’i to trzeba w nią wpakować sporo pieniędzy(1000zł na początek).

    Pozdrawiam!

    Marcin, Wrocław, 14 lat.

  2. Dave napisał(a):

    Znajomy mający lat 30 używał L96 od Well’a. Jaki zasięg ma ta broń większość z nas wie.
    Kolega ten potrafił przeleżeć całą akcje i skosić od 2 do 15 graczy bez większego wysiłku.
    Nie używał żadnego GS, jedynie delikatne maskowanie na broni i zwykły mundur maskując.
    Moim zdaniem to nie cena i broń kształtuje snajpera ASG lecz jego umiejętności.

  3. Matt napisał(a):

    Autor ma sporo racji.
    Sam jestem strzelcem wyborowym, bynajmniej nie z przypadku. Odtwarzam SW WP z okresu interwencji w Kosowie.
    Przez 2 lata byłem operatorem KM-u, więc nie obcy mi dźwięk wypruwanych w ogromnej ilości kulek i okrzyków przeciwnika zalegającego pod ostrzałem.

    Jednakże rola strzelca wyborowego wymaga o wiele więcej umiejętności i chęci udoskonalania- nie tylko karabinu, lecz głównie siebie.
    Jestem zwolennikiem podziału tej profesji na snajperów i strzelców wyborowych, podobnie do doktryny sowieckiej/rosyjskiej czy amerykańskiej oraz ich aktywności na polu walki. W artykule opisano głównie działalność typową dla snajpera, który w samotnej zasadzce oczekuje ofiar.
    Strzelec wyborowy, czy designated marksman jest bardziej dynamiczny, a jego rola sprowadza się nie do własnych polowań, a do wydłużenia zasięgu rażenia drużyny czy plutonu.

    Niezależnie od podziału, ta rola na polu walki wymaga o wiele więcej pasji, cierpliwości, samozaparcia. Nie uzyska się w niej niebotycznych ilości ofiar, ani szacunku nadanego z tytułu samej roli. Trzeba pogodzić się z zupełnie innymi uwarunkowaniami taktycznymi i zupełnie innym poziomem zaawansowania rozgrywki. A to nie każdemu się udaje, i nie każdemu odpowiada.

  4. Piotr "Wroobel" Wróblewski napisał(a):

    Nie będę zaniedbywał czytelników i odpiszę:

    Marcinie, cóż, trudno się nie zgodzić z tym co mówisz. Szkoda, że nie wszyscy młodzi airsoftowcy ( bo takim jesteś ) myślą podobnie.

    Dave, to tylko jeden przypadek, który nie obrazuje tendencji, a wspaniałe umiejętności Twojego kumpla. Wyjątki…

    Matt, tak jak pisałem SW i snajper często w airsofcie i tak ograniczają się do tego samego, stąd takie uproszczenie.

  5. Jarek napisał(a):

    Bycie snajperem-to nie tylko karabin.Mam SWD,strzelałem z wella i innych.każdy chce się snajperzyć :)),ale jak ktoś bierze mojego swd-oddaje go i mówi za duży.Wielkość-nie każdy potrafi z tym biegać,a biegać trzeba.Nie wiadomo ile włożysz to zasięg i tak jest porównywalny z innymi replikami,a wróg próbuje ciebie dopaść.Wtedy trzeba wstać i zwiewać ostrzeliwując się( Każdy snajper to wie,nie mówię o strzelcach wyborowych-są to żołnierze wsparcia a nie snajperzy)Jeżeli ktoś kiedyś był szkolony wie o czym mówię .Każdy młody w asg nie bierze tego pod uwagę .Takiego snajpera który leży i strzela dobra grupa załatwi w kilka minut-taktyka się kłania.Ubranie maskujące musi być dostosowane do maskowania oraz szybkiego przemieszczania się-więc dużo śmieci na sobie w postaci dziwnego ghilla może przeszkadzać ,gdy już wiedzą ,gdzie jesteś.:)

  6. deny napisał(a):

    Snajper nie musi wcale dużo biegać moi koledzy którzy są snajperami czekają do wtedy do kiedy ich cel zostaje sam lub max 2 osoby aby móc ich zdjąć szybko i nie dać się wykryć. A poza tym moim zdaniem rola snajpera sprowadza się do eliminowania kluczowych dla rozwoju scenariusza celów tj. dowódców itp. Deny 13 lat:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook