Systemy hydracyjne, czyli o sposobach taktycznego nawadniania

Taktyka odpowiedniego nawadniania organizmu to jedna z podstawowych zasad jakie musimy opanować uskuteczniając rozmaite aktywności ruchowe. Cóż, airsoft również się do nich zalicza, toteż jest ona jedną z pierwszych rzeczy na jakie musimy zwrócić uwagę podczas konfigurowania szpeju na niedzielną jebankę (zaraz po tym jak ogarniemy gdzie wsadzić zapasowe magi oraz kilka batonów). Przejrzymy więc dzisiaj pokrótce systemy hydracyjne – zarówno te najpopularniejsze, jak i te nieco mniej.

Manierka

Klasyk nad klasykami! Gdy składałem swój pierwszy szpej w zamierzchłych czasach Ubogiego Minimalizmu (polecam tekst o Ewolucji Szpeju), takie wynalazki jak camelbag nie były tak popularne jak dziś i stanowiły dla wielu (no a przynajmniej w moim środowisku) swoisty przerost formy nad treścią. Zamiast wydawać kasę na bukłak z rurką, wiele osób decydowało się na zakup najprostszej manierki, którą to do dziś można wciąż często zobaczyć w użyciu. Do jakiego setu będzie pasować manierka? Głównie do wszelkiego rodzaju beltkitów. Począwszy od starego dobrego Alice, PLCE, czy szelek BW, kończąc na współczesnych pasach modułowych i ciętych kosmicznym laserem.

W przypadku kontraktowych zestawów armijnych (jak wspomniane PLCE) producenci często przewidywali dedykowane kieszenie na manierki, ogromny wybór mamy również ładownic tego typu w systemie MOLLE / PALS. Dobrze poskładany beltkit pozwoli na bezproblemowe i wygodne przenoszenie np. dwóch litrowych manierek (wzorem np. kultowego Alice) co będzie pojemnością odpowiadać średniej wielkości camelowi. Znam osoby, które po prostu nie lubią „ciągnąć z węża” i wolą popić sobie klasycznie, również napełnienie takiej manierki w polu będzie o wiele prostsze, tak jak poczęstowanie łykiem partnera w sąsiednim okopie, czy zaczerpnięcie świeżego napoju z przepływającego strumyka.

Źródło

Butelka

Ostatnimi czasy na fali przenikania outdoorowej mody do świata taktyczno-airsoftowego, coraz częściej zauważa się w użyciu „cywilne” butelki z popularną tritanową Nalgene na czele. Butelki Nalgene i podobne stały się swego rodzaju następcą manierek na miarę naszych czasów. Tego typu naczynia oferują tak znane firmy jak Camelbak, a wersje budżetowe dostaniemy bez problemu w najbliższym Decathlonie. Zalety takich butelek są bardzo podobne do manierek (a firma Nalgene ma wręcz w ofercie butelkę o identycznym kształcie jak klasyczna manierka US – pasuje do armijnego kubka i pokrowca), jednak tajemne i nowoczesne materiały sprawiają, że outdoorowe naczynia są lżejsze i wytrzymalsze od starych dobrych manierek, mają również bardziej funkcjonalne zamknięcia, nie chłoną zapachów i smaków, dużo łatwiej też je umyć dzięki szerokim wlewom.

Taktyczni producenci wyposażenia nie pozostali w tyle za tymi nowinkami i wielu z nich wprowadziło do swojej oferty kieszenie dedykowane właśnie butelkom typu Nalgene. Używam obecnie takiego poucha do Nalgene produkcji polskiej firmy Survivaltech i sprawdza się idealnie jako ładownica dopięta do beltkita, czy boczna kieszeń plecaka Wisport Sparrow. Takie dedykowane kieszenie w ofercie posiada między innymi Maxpedition, Condor, 5.11, polskie MIWO, czy rodzimi krawcy tacy jak Baribal.

Źródło: 1, 2, 3

Camelbag

No tak, wynalazek ten stanowił prawdziwą rewolucję i dziś trudno sobie wyobrazić jak sportowcy, żołnierze, czy w końcu miłośnicy outdooru i airsoftu radzili sobie bez tzw. camelbagów. Zalety bukłaka to przede wszystkim wygoda – możliwość komfortowego przenoszenia dużych ilości płynów na plecach, dzięki czemu nie tracimy cennej powierzchni montażowej na oporządzeniu oraz ciężar tego płynu odpowiednio się rozkłada, mamy również możliwość zaczerpnięcia łyka bez wykonywania zbędnych ruchów, poprzez pociągnięcie z rurki przypiętej gdzieś możliwie najbliżej ust. Nie ma potrzeby wyciągania manierki, czy ściągania plecaka aby dobyć z niego butelkę wody.

Niestety już nie tak wygodne jak w przypadku butelki jest napełnianie camelbaga – gdy nie mamy możliwości skorzystania z pomocy kolegi z drużyny, jakiekolwiek operacje przy tym sprzęcie będą wymagały zdjęcia go z siebie. W cieplejszych sezonach nieprzyjemne może być też zjawisko nagrzewania się wody w bukłaku, co pomagają zniwelować różnego typu pokrowce, czy osłonki na rurki. Pić z camela możemy w marszu, w biegu, leżąc pod huraganowym ogniem, w pojeździe, na plecach czy na brzuchu. W zależności od konfiguracji naszego szpeju, camelbaga możemy przenosić na kilka sposobów:

– camelbag w systemie MOLLE / PALS

Idealny gdy posiadamy kamizelkę z plecami w systemie modułowym. Przede wszystkim wszelakie plate carriery – są wręcz stworzone do zainstalowania camela na plecach. Również do niektórych chest-rigów możemy przyłączyć tylny panel, który pozwoli na montaż bukłaka bezpośrednio na oporządzeniu.

Źródło: 1, 2

– camelbag samodzielny

Czyli taki wyposażony w szelki. Będący swoistym plecaczkiem z bukłakiem w środku i wyjściem na rurkę. Taki rodzaj będzie dobry gdy nosimy lekkiego chesta albo beltkit, słowem – we wszystkich konfiguracjach, w których mamy odkryte plecy.  Niektóre pokrowce posiadają dodatkowe kieszenie, w których możemy pomieścić dodatkowe wyposażenie, dzięki czemu plecak hydracyjny może stać się małym plecakiem szturmowym / patrolowym. Spotyka się również patenty mocowania do pleców kamizelek plecaków hydracyjnych niemodułowych – wystarczają 4 opaski zaciskowe (trytki) i gotowe.

Źródło: 1, 2

– bukłak w plecaku

To rozwiązanie podobne do powyższego, polega jednak na tym, że zamiast używać dedykowanego plecaka hydracyjnego wrzucamy bukłak z wodą do większego plecaka, który i tak mamy na sobie podczas akcji – niech to będzie 3-day patrol pack, czy 20 litrowy Sparrow w którym dźwigamy kulki i kanapki.

Źródło: 1, 2, 3

– mini-camel

Pozwoliłem tak sobie nazwać produkt z oferty Source (choć inni producenci też posiadają w katalogu takie cuda), czyli bukłak Kangaroo o małej pojemności 1litra z pokrowcem MOLLE w zestawie. Bukłak ten posiada klasyczną rurkę, ale po jej odpięciu możemy pić wodę bezpośrednio z wkładu – jak z butelki. Taki mini-camel jest o tyle ciekawy, że dzięki jego kompaktowym rozmiarom nie musimy mocować go na plecach, jak 3-litrowych starszych braci, ale możemy przytroczyć go np. do modułowego beltkita, albo na boku kamizelki. Nie rezygnując z wygody jaką daje rurka do picia, ale jednocześnie zostawiając sobie wolne plecy. Jednak 1 litr napoju nie zawsze może okazać się wystarczający.

Źródło: 1, 2

– camelbag zintegrowany

To opcja mało popularna, ale nie mogłem jej tutaj pominąć. Cóż to takiego camel zintegrowany? Jest to mianowicie system hydracyjny wbudowany w kamizelkę. Wynalazkiem tego typu i jednocześnie dobrym przykładem będzie tu kamizelka Camelbak Delta 5. Ciekawostką jest też tzw. Hydro Harness od Condora – jest to system hydracyjny będący jednocześnie plecami i szelkami dopinanymi do dedykowanego chest riga, co de facto uczyni z niego kamizelkę ze zintegrowanym camelem.

Ha, w sumie zintegrowaną kieszeń na bukłak posiada również legenda nad legendami, nieśmiertelny Książe Airsoftu, czyli OMFG Pattern 83!

systemy hydracyjneŹródło: 1, 2, 3

Co jeszcze możemy zrobić gdy mając beltkit albo chestrig, chcemy wykorzystać jakieś systemy hydracyjne, ale jednocześnie zachować wolne plecy i dzięki temu znakomitą wentylację? Kiedyś wpadłem na plan takiego rozwiązania, niestety nie udało mi się go zrealizować. Chodzi o wykorzystanie takiego produktu jak bukłak poziomy, czyli np. modelu Camelbak Charge. Znajdując odpowiednią poziomą kieszeń na taki bukłak, byłaby możliwość podwieszenia 2-3 litrowego zapasu wody na pasie, co byłoby bardzo wygodną opcją (z racji na niesamowite właściwości rozkładania ciężaru jakie oferują beltkity), ale pozwalając zachować wolne plecy i jednocześnie cieszyć się wszystkimi zaletami camelbaka.

Źródło: 1, 2

Na koniec pozwoliłem sobie zostawić 3 patenty wciąż często spotykane na polach airsoftowych wojenek, jednak ich skuteczność pozostawiam już Waszej ocenie;)

  1. 1,5l butelka wody wrzucona do plecaka.
  2. 0,5 litrowa butelka wody z Biedry wciśnięta do ładownicy na 2 x STANAG.
  3. Brak wody. Halucynacje z odwodnienia i śmierć z pragnienia.

Podsumowanie

Gorąco zachęcam Was do nieoszczędzania na tak ważnej rzeczy jak pojemnik na wodę – pewnie część z Was przekonała się o dziadostwie tanich, chińskich bukłaków czy butelek. Pal sześć, że taki bukłak zacznie przeciekać. Dużo gorsze są zapachy i walory smakowe jakimi takie naczynia potrafią obdarzyć nasz napitek, nie mówiąc już o rozmaitych uwalniających się związkach chemicznych zawartych w taniej gumie i plastiku.

Kupując systemy hydracyjne od najpopularniejszej dwójki – czyli marek Camelbak i Source można być pewnym jakości, jest też wiele innych godnych uwagi producentów jak Hydrapak czy Platypus, jednak 2 pierwsze są zdecydowanie najpopularniejsze u nas. Dowodem jakości niech będzie fakt, że systemy hydracyjne od Camelbaka i Source’a najczęściej można zobaczyć w użyciu w boju – tym niekoniecznie airsoftowym, także na kontraktach armijnych.

Jeśli pominąłem w powyższym zestawieniu jakiś rodzaj taktycznej hydratacji, albo macie ochotę podzielić się własnymi patentami na systemy hydracyjne – zapraszam do zostawiania śladu w komentarzach!

1 Komentarz

  1. qaaz napisał(a):

    Ponieważ mam bukłak w plecaku to gdy jest lato warto kupić sobie wkłady do lodówki turystycznej. Minus:
    – dodatkowy ciężar
    – kolejka do “węża”
    Plus
    – dobre wstawienie chłodzi plecy
    – zimna woda nawet na koniec imprezy
    – te podziękowania że “uratowało się komuś życie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook