Wiley X Saber Advanced, czyli ekstraklasa wśród okularów

Kto ma oczy, niechaj patrzy! – Wiley X Saber Advanced, czyli ekstraklasa wśród okularów

Amerykańską markę Wiley X kojarzy chyba każdy Taktyczny Wieśniak. Obecna na rynku od wielu lat firma, posiadająca w swym katalogu szeroki wybór okularów balistycznych, sportowych, gogli, a także całkiem ciekawych rękawic. Tak się złożyło, że jeden z produktów tej marki zainteresował mnie jakieś 2,5 roku temu podczas poszukiwań nowych okularów do ersoftowych wojenek i… został ze mną do dziś, na dobre i na złe. Mowa tutaj o okularach Wiley X Saber Advanced. Żadna to nowość, bo okulary swoją premierę miały już ładnych kilka lat temu, jednak wciąż pozostają moim ulubionym modelem. Saber czyli następca kultowych PT-1 dzięki swojej uniwersalności, wygodzie i modułowości stały się okularami jakich niezwykle chętnie używam nie tylko do airsoftu, ale także do wszelkich aktywności outdoorowych, codziennego EDC, czy na strzelnicy. Zajmijmy się jednak każdą z powyższych cech po kolei:

Modułowość

Wiley X Saber charakteryzują się dość ciekawą budową, ponieważ okulary te należąc do serii „Changeable” posiadają możliwość wymiany wizjera na taki, jaki najbardziej będzie odpowiadał aktualnym warunkom i zadaniom. Okulary można kupić w wersji podstawowej i później zaopatrzyć się w dodatkowe szyby, można też nabyć kompletny zestaw z kilkoma rodzajami szyb. Poza klasycznym, przyciemnionym wizjerem (Smoke Grey) jest też dostępny przezroczysty, bursztynowy (Light Rust), cynobrowy (Vermillion) oraz żółty.

Warto zaznaczyć, że okulary te nie są zbudowane klasycznie – z oprawek i szkieł. Bazą Wiley X Saber jest szyba z gąbką (comfort padem swego rodzaju) i mocowaniem zauszników. Na tej dopiero bazie mocowany jest nosek oraz właściwe zauszniki. Wszystkie elementy składają się ze sobą „na wcisk” dzięki czemu do montażu nie potrzeba żadnych narzędzi, a jedynie nieco odpowiednio ukierunkowanej siły. Jak zwykle w takich przypadkach zachodzi obawa o połamanie czegoś, ale na szczęście nie zdarzyło się jeszcze własnoręczne zniszczenie Saberów ani mnie, ani żadnemu z kilku znajomych użytkowników tego modelu.

Skoro mowa była o zausznikach to pociągnijmy ten temat – niestety nie ma możliwości regulacji ich nachylenia ani ustawienia długości. Sabery trzeba po prostu przymierzyć i albo będą pasować albo nie. Wiem, że niektórym osobom przeszkadzała w zastosowaniach airsoftowych szpara między twarzą a dolną częścią wizjera, ale osobiście nie uważam tego za duży minus. Co ciekawe – w zestawie z okularami otrzymujemy elastyczny pasek z zaczepami tego samego rodzaju co zauszniki, co pozwala w 3 sekundy przeobrazić Sabery w tryb „pseudo gogli”. Lubię to rozwiązanie zimą, gdy noszę okulary na czapce, świetnie również trzymają się podniesione na czoło, lepiej też przylegają do twarzy. Jedynie przy większym wysiłku (np. airsoftowych potyczkach) mocowanie na taśmę się u mnie nie sprawdziło, bo były to jedyne momenty gdy Sabery zaczynały parować. Poza tym – absolutnie żadnych problemów z parowaniem nie uświadczyłem. Nawet przy najbardziej wilgotnej aurze. Może być w tym pewna zasługa powłoki Selenite™, której użycie deklaruje producent.

Kolejną z kosmicznych technologii użytych do wzmocnienia wizjera jest powłoka T-Shell™, zapobiegająca zarysowaniom i tutaj również nie mogę się do niczego przyczepić. Zarówno upadki na twarde powierzchnie, noszenie bez pokrowca w plecaku, czy bezpośrednie postrzały kulką 6mm nie spowodowały na Saberach żadnych dużych uszczerbków. Ot, drobne ryski nieprzeszkadzające w użytkowaniu. Oczywiście okulary posiadają wszelakie niezbędne normy, cyferki i atesty, ale przy sprzęcie tej klasy odnotowanie tegoż faktu to jedynie formalność.

Ostatnią ciekawostką konstrukcyjną jest tu gumowany nosek o nazwie „Take Flight”, który możemy płynnie regulować i dopasować do kształtu naszego nosa – to naprawdę rewelacja! No i zapomniałbym o jeszcze jednym. Posiadacze wady wzroku mogą dokupić i doposażyć swoje Sabery w dedykowaną wkładkę ze szkłami korekcyjnymi, co jest istotną zaletą gdy nie chcemy, bądź nie możemy skorzystać ze szkieł kontaktowych.

Komfort

Sabery są stosunkowo lekkie i naprawdę wygodnie leżą na głowie. Czy to na gołej, czy to razem z czapką baseballową, czy zimową. Wspomniałem wcześniej o gąbce (czy może raczej: piance) w górnej części wizjera. Pozwala ona na wygodne noszenie okularów razem z taśmą, pełni też rolę swego rodzaju potnika. Muszę jednak zaznaczyć, że owa pianka to jedyny element w Saberach jaki ulega zużyciu – potrafi się po prostu „wygnieść” i poodklejać pod wpływem np. wilgoci. Nie zdarzyło mi się nigdy aby Sabery przypadkiem zsunęły się z głowy, nawet podczas bardziej dynamicznych zabaw. Można wręcz zapomnieć że ma się je na sobie, a to najważniejszy komplement jakim można obdarować parę okularów. Nawet podczas wielogodzinnego noszenia nic nie uciska ani nie uwiera.

Uniwersalność

No i mamy trzecią z najważniejszych cech okularów Wiley X Saber. Dokonując zakupu kierowała mną chęć posiadania świetnych okularów do zastosowań taktycznych. Całkiem przypadkiem okazało się, że Sabery to tak naprawdę okulary kompletne. Fajne na miasto i do EDC jako zwykłe okulary przeciwsłoneczne – choć niektórych może razić zbyt agresywny design, mnie on bardzo odpowiada. Sprawdzą się na wypadzie w góry zarówno zimą jak i latem. Używam ich też z powodzeniem do biegania i na strzelnicy – w żadnym z tych środowisk nie zawiodły. Zdecydowanie najczęściej używałem wizjera w wersji Smoke Grey, dodatkowo zaopatrzyłem się w Light Rust, który jak wiemy w niektórych sytuacjach jest niezastąpiony realnie poprawiając jakość widzenia poprzez podbicie kontrastu. W zestawie z okularami otrzymujemy woreczek z mikrofibry, pełniący jednocześnie funkcję ściereczki.

saber

Słowem podsumowania

Tyram Sabery prawie od trzech lat i pomimo kilku ubytków (raz zgubiony jeden zausznik, innym razem połamała się jego węższa część mocująca, no i pianka na jednym z wizjerów też już dogorywa) wciąż nie mam ochoty ich zamienić na żaden inny model. Porównywałem model Saber zarówno ze starszymi kolegami z linii WX Changeable (PT-1) jak i z młodszymi braćmi (Vapor) i wypadają zdecydowanie najlepiej – tak pod względem wykonania i wygody, jak i możliwości konfiguracji i dostępności zamiennych elementów (co może być przydatne gdy przytrafią się Wam historie wyżej opisywane). Ekstraklasa! Od dawna noszę się z zamiarem kupna z ciekawości ESS ICE, które ewentualnie miałyby szanse powalczyć z Saberami, ale… może innym razem.

Zady i Walety:

+ komfort noszenia
+ uniwersalność
+ modułowa konstrukcja
+ nie parują
+ atrakcyjny design

– dość łamliwe zauszniki
– dla niektórych – niedostateczne przyleganie do twarzy w dolnej części
– brak sztywnego pokrowca w zestawie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook