Żona nie pozwoliła się strzelać

żona

(wspis zainspirowany profilem Airsoft to ciężki kawał bułki z chlebem 🙂 )
 

Opisywane dziś zagadnienie dotyczy tylko pewnej części środowiska airsoftowego, ale można z dość dużą pewnością założyć, że prędzej czy później w jakiś sposób dotknie ono każdego. Otóż wyobraźmy sobie sytuację: po kilku tygodniach airsoftowej posuchy – nagle jest! Strzelanka! I to w terminie, który pasuje wszystkim ludziom z Twojej ekipy! Niedaleko, więc nie spędzicie pół dnia z samochodzie. Na luzie, więc możesz liczyć na w miarę bezstresową wymianę kompozytu w towarzystwie kumpli i sporo śmiechu na respie. I na dodatek pogoda ma dopisać! Wszystko układa się w idealną całość, ale nagle… Tak właśnie, żona nie pozwoliła się strzelać.

Nawet gdy pod “żonę” podstawimy “dziewczynę” to, zważywszy na przeciętny wiek airsoftowca w Polsce i tak prawdopodobnie nie obejmiemy połowy z nich. Faktycznie, spora część z nas zaczynała się strzelać z momencie, gdzie nie tylko żona, ale i jej “wersja beta” majaczyły gdzieś na odległym horyzoncie i raczej nie zaprzątaliśmy sobie nimi głowy. Nie da się jednak ukryć, że w życiu większości z nas nadejdzie pewnie prędzej czy później ten piękny moment, w którym znajdziemy swą drugą połówkę. Ci z Was, których jeszcze to nie dotyczy zaśmieją się pewnie teraz w głos, ale uwierzcie mi – najgłośniej śmieje się ten, kto śmieje się ostatni 😉

Biorąc pod uwagę doświadczenia i obserwacje, będące efektem paru ładnych airsoftowych lat, możemy z grubsza zarysować kilka podstawowych scenariuszy dotyczących pogodzenia (lub nie) ASG oraz tej drugiej miłości.

Scenariusz 1. “Żona nie pozwoliła się strzelać”

Od razu z grubej rury, ale uwierzcie mi – to zdarza się częściej, niż Wam się wydaje. Otóż w scenariuszu pierwszym żona/dziewczyna nie tylko nie pochwala Twojego hobby – ona de facto zmusza Cię do porzucenia airsoftu. W praktyce wygląda to tak, że akurat w tę sobotę, na którą umawiasz się na jebankę, ona chce jechać na obiad do rodziców. I Ty absolutnie musisz jechać z nią. Misilm w niedzielę? Nie wydaje mi się, przecież musimy pójść na zakupy! GF Point, na który jeździsz co roku? Przecież mamy rocznicę, nie będziesz latał po górach jak idiota w naszą rocznicę! W praktyce wygląda to tak, że ilekroć chcesz wybrać się i postrzelać, ona znajduje coś innego. Niekiedy usłyszysz klasyczne “Pewnie, jak chcesz to jedź, przecież Ci nie zabronię!”, ale w praktyce dobrze wiemy, co mogą oznaczać takie słowa.

Scenariusz 2. Tylu fajnych airsoftowców zmarnowało się przez kobiety

W tym wypadku sprawa jest nieco mniej oczywista, choć w praktyce efekt bywa podobny. Otóż masz w ekipie kumpla, który zawsze był pierwszy do strzelania. Przeczesywał WMASG w poszukiwaniu fajnych imprez, pisał zawsze do reszty teamu i namawiał na wypad, nawet sam oferował się, że Was zawiezie. I nagle… Koniec. Niedługo po znalezieniu drugiej połówki lub wstąpieniu w związek małżeński zawiesił replikę na kołku i całkiem zrezygnował z airsoftu. Gdy dzwonisz do niego i namawiasz na weekendowy wypad usłyszysz coś w stylu “Dzięki chłopaki, dziś idziemy z Krysią na kurs lepienia garnków, także tym razem beze mnie”. Niedzielna jebanka? “Wiecie co, planujemy dziś oglądać >Perfekcyjną Panią Domu< we dwójkę, także z mojej strony pas”. Itp, Itd. On wydaje się w miarę szczęśliwy, ale Wy patrzycie z przerażeniem, jak największy dzik w ekipie zmienia się nie do poznania.

Scenariusz 3. “Tak, stroi się w moro i biega po lesie, no ale przecież mu nie zabronię”

Ten model nie jest taki zły i domyślam się, że wielu z Was przećwiczyło go na własnej skórze. W tym przypadku nasza ukochana traktuje nasze hobby z większym lub mniejszym przymrużeniem oka. Nie komentuje, gdy przez pół godziny konfigurujemy ładownice na kamizelce choć wiemy, że trochę śmieje się z tego, gdy opowiada to później koleżankom. Z lekkim uśmiechem robi nam zdjęcia w nowym mundurze, byśmy mogli wysłać je kolegom z teamu. Czasem trochę opieprzy, bo znowu znajdzie kulkę w puderniczce, ale w gruncie rzeczy podchodzi do airsoftu pozytywnie. Nie za bardzo rozumie naszą potrzebę wstawania w niedzielę o 6:00 rano, by jechać 80 kilometrów do opuszczonej, radzieckiej bazy paliwowej i wracać niczym zwłoki pod wieczór, ale widzi, że daje nam to satysfakcję. Lekkie kpiny to niezbyt wygórowana cena 😉

Scenariusz 4. “Będę chciał, to pojadę, ona nie ma tu nic do gadania!”

Podejście, które lubią prezentować “prawdziwi mężczyźni” i inne samce alfa. Niekiedy idzie w parze z lekką pogardą dla tych, którzy wybrali inny model postępowania ze swymi wybrankami. Airsoftowy samiec alfa jedzie na strzelnkę wtedy, gdy mu się podoba. Jeśli jego kobieta ma z tym problem, to cóż – jest to jej problem. I to ona musi się dostosować. Jest to w pewnym sensie odwrócenie pierwszego scenariusza. Na pierwszy rzut oka takie podejście może się wydawać lekko kuszące i ma pewne zalety (“przecież baba nie będzie mi mówiła, czy mogę się strzelać!”), ale jego skuteczność na dłuższą metę może nie być taka oczywista.

Scenariusz 5. “Kochanie, kiedy jedziemy postrzelać?”

Dochodzimy do przeciwległego krańca spektrum, które wielu z Was może uznać za ideał. Nie tylko Wasza partnerka nie ma nic przeciwko airsoftowemu hobby – ona również się strzela! Historia zna tutaj kilka różnych wariantów: od par, które poznały się na strzelankach, po sytuacje, w których dziewczyna nie miała wcześniej nic wspólnego z ASG, ale z czasem mocno się w nie wciągnęła. Plusy są tu oczywiste – wspólne hobby, wspólne wypady i wspólne emocje 😉 Dodajcie do tego zazdrość innych asgejów, zajebiste zdjęcia (zgodzimy się chyba, że dziewczyny w mundurach wyglądają świetnie!), no i brak pretensji w stylu “znowu wydajesz pieniądze na te głupoty, a na wakacje nie mamy za co pojechać!”.

Byliśmy jednak świadkami kilku takich związków i okazało się, że na idealnym obrazie pojawiają się niekiedy rysy. Główna z nich dotyczy faktu, że dla wielu z nas airsoft jest swego rodzaju odskocznią, sposobem na odpoczęcie od codziennych spraw, na spędzenie czasu w towarzystwie kumpli, niewybredne żarty i mały “reset”. Prawdziwie męską przygodą, gdzie “ona” zostaje w domu, a Ty wyjeżdżasz z kumplami, strzelasz, drzesz mordę i świetnie się bawisz. Okazuje się, że czasami obecność przedstawicielki płci pięknej zaburza nieco ów jakże piękny paradygmat airsoftowego spotkania i może być krępująca oraz problematyczna. W takim kontekście usłyszeliśmy kiedyś tekst o “noszeniu drewna do lasu” i nie da się ukryć, że jest w tym troszeczkę racji.

Która wersja jest najlepsza? Jak to zwykle bywa, prawda leży gdzieś po środku i klucz do skutecznego pogodzenia airsoftu i “drugiej połowy” jest pewnie pochodną wszystkich opisanych powyżej scenariuszy. A co Wy sądzicie na ten temat? Czy dotyczy Was któraś z powyższych sytuacji? Która z nich wydaje Wam się najbardziej korzystna dla obu stron? A może dodalibyście jeszcze jakąś inną wersję? Opowiedzcie nam w komentarzach!

8 Komentarze

  1. Gopnik napisał(a):

    Mi tam scenariusz nr 5 bardzo odpowiada 🙂 Problemem jest niestety to, że dziewczyna niestety zawsze będzie bardziej delikatna od faceta (chociażby przez okres). Moja czasem po prostu nie chce robić niektórych rzeczy gdy źle się czuje, coś ją boli, albo po prostu nie ma humorku i strzela fochem, ale wtedy po prostu najwyżej zostaje w tyle na własne życzenie – zdarzyło się tak tylko parę razy, więc nie jest źle 😉

  2. Marcin napisał(a):

    Ja mam inny scenariusz.

    Akceptacja i kompromis
    Ona nie jest zainteresowana, nie kręci jej strzelanie, ten poziom adrenaliny. Mało tego … ogranicza ilość szpeju do zebrania. Mówi … masz torbę, to wszystko musi się tam zmieścić. Schowaj mundur do szafy, sprzątnij te magazynki. Wścieka się, kiedy znajdzie kulki na podłodze … myślicie, że to jędza? Jej narzekania biorą się z dbałości o porządek w domu. Ale … nie zabrania jeździć na strzelanki, Czasem żartuje, że pojechałaby ale w seksownej mini jako pielęgniarka … Wstaje o 4 nad ranem zrobić śniadanie i kawę do termosu i mówi “nie daj się zaszczelić”, dzwoni żeby się upewnić, że wszystko w porządku i czeka na ciebie w domu.

  3. Gnomek napisał(a):

    Ja to mam jeszcze inaczej moja kochana jest dowódcą team w domu łagodna jak baranek na jebance zrób coś nie po jej myśli masz przysłowiowy wpierdol. 😀

  4. Komandos napisał(a):

    U mnie jest połączenie 4 i 5.
    Żona ma swój szpej, replikę itp., aktywnie uczestniczy w strzelankach, jednak czasami jak to kobieta zaczyna marudzić (szczególnie w chłodniejsze deszczowe dni), zniechęca mnie do wyjazdu, a nawet zabrania mi tego! Wtedy wkracza scenariusz 4, jak nie chce, to nie – ja jadę!

  5. Szerszen napisał(a):

    Zaraz zaraz… Skoro jezdzisz co roku, a ona mowi, ze macie rocznice, to znaczy, ze spotkales ja na strzelance! ;] fajny artykul, ale ja wypuscilbym go na walentynki, no chyba ze masz cos jeszcze lepszego w zanadrzu^^ pozdrowionka!

    Ps. Kobiety, ktore spotykam, zazwyczaj sa pozytywnie zaciekawione asg;)

  6. pata napisał(a):

    Ja tam swojego faceta poznałam na strzelance i u nas jest odwrotnie. To on mnie zniechęca do jeżdżenia jak jest zimno itd. Nie daj Boże żebym sama pojechała bez niego bo mu się nie chce to się obraża i jest zazdrosny o innych haha :p ale w tedy wiadomo, na zgodę 😉 i jest okay :p

  7. Oscypek napisał(a):

    Oj u mnie to trochę trójka plus “niania”, bo jak ostatnio wróciłem z dziurą w szyi to siedziała przy mnie i wybieraliśmy razem maski abym znów z dziurą blisko zębów nie wrócił 😛 Żonę mam wyrozumiałą, nie przeszkadza jej, że przy stole stoję w kamizelce i robię kawę, bo zmieniłem konfigurację ładownic i muszę się przyzwyczaić, albo, że chodzę z repliką po domu i wpadam do pokoju oślepiając ją latarką 😛 Czasami marudzi, że jeżdżę itd, ale to takie marudzenie, że przez połowę trwania strzelanki ona i tak śpi więc w większości udaje mi się ją ugłaskać 😛 Teraz jest w ciąży, a raczej jesteśmy, to podwójnie nawet marudzi 😛

  8. Rhnipfit napisał(a):

    A ja od lat marzyłem o strzelaniu… zawsze było jakieś ale, było kilka mniej lub bardziej zaawansowanych przymiarek ale nie udało mi się zostać asgejem. Do czasu aż poznałem moją obecną 🙂 Jak tylko usłyszała, że marzy mi się strzelanie do ludzi poznała mnie ze swoim kolegą z pracy, który aktywnie wymieniał kompozyt. Sama w ogóle nie interesuje się tym sportem i nawet nie chce spróbować… ale za to mi wolno jeździć na strzelanki ile chcę, czasem nawet dostanę OPR, że to już drugi weekend nigdzie nie byłem a chyba nie po to wydałem tyle kasy na sprzęt aby się kurzył!. Na urodziny kupiła mi gazową klamkę, i już zarezerwowała mi w kalendarzu terminy na przyszłoroczne MA i AC 🙂 Ale jest też ciemna strona medalu: “Posprzątaj ten burdel!!! Bo będziesz spał z repliką na balkonie!”.
    Uważam, że jest to idealna sytuacja, bo wspiera moje hobby, ale też nie pozwala aby zawładnęło w pełni naszym życiem i mieszkaniem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook